Arya i Eddie

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Zablokowany
Awatar użytkownika
nmin
Agilisowy Rezydent
Posty: 570
Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
Płeć: Kobieta
Skąd: Watford (UK)

Re: Arya i Eddie

Post autor: nmin »

Rano Arya dostała miskę przy uchylonych drzwiach... Zobaczyła Eddiego w drugim pokoju i znowu go obsyczała, ale gdy trochę jej zniknął z pola widzenia, zjadła. Mietek wychodzi zaraz do pracy, a ja będę się musiała rozdwoić :->

Przyszło mi do głowy, żeby założyć Aryi smycz i zaprowadzić do Eddiego... Do obróżki jest przyzwyczajona, bo nosiła kołnierz. Tyle, że smyczy nigdy nie nosiła, a boję się, że smycz dołoży jej niezadowolenia, bo jeśli szarpnie za nim, to rozboli ją szyjka... To dobry pomysł czy zły?
Jak nie to, to muszę ich nadal cały czas separować. Nue zaryzykuję wpuszczenia jej do jednego pokoju z maluchem, dopóki jestem sama w domu.
Awatar użytkownika
jasminka
Agilisowy Rezydent
Posty: 3011
Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
Płeć: kobieta
Skąd: Śląsk

Re: Arya i Eddie

Post autor: jasminka »

Jak jesteś w domu to niech chodzą oboje po mieszkaniu syczenie to ostrzeżenie daj im się poznać i pilnuj w razie pacania lub innej złej sytuacji je rozdzielisz ponownie :-) ale to tylko mój punkt widzenia z 3 dokoceń :kotek:
Awatar użytkownika
nmin
Agilisowy Rezydent
Posty: 570
Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
Płeć: Kobieta
Skąd: Watford (UK)

Re: Arya i Eddie

Post autor: nmin »

Ale Arya tak okropnie syczy, a co, jeśli rzuci się na biednego Eddiego i nie będę umiała jej odciągnąć, bo np. uciekną oboje pod meble? <oops>

Chyba poczekam na Mietka, aż wróci z pracy. Teraz będę ich jeszcze głaskała na przemian, w ciągu dnia wymienię może pokoje, żeby Arya też posiedziała w salonie, a jak już wróci Pancio i będę miała parę rąk do pomocy, to niech się dzieje wola nieba <gwiżdże>
Awatar użytkownika
Audrey
Agilisowy Rezydent
Posty: 6092
Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
Płeć: kobieta
Skąd: Kujawy

Re: Arya i Eddie

Post autor: Audrey »

Gratulacje. :roza:
Mały jest przepiękny. <serce> <serce> <serce>
Mocno trzymam kciuki za szybkie dogadanie się koteczków <ok> <ok>
Awatar użytkownika
Kasik
Agilisowy Rezydent
Posty: 5350
Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
Płeć: kobieta
Skąd: Szczecin

Re: Arya i Eddie

Post autor: Kasik »

Nie zakladalabym absolutnie smyczy, dodatkowo ja tylko zestresujesz :kotek:
Masz dwa małe koty w domku, nie lwy <lol> myślę, że nikt nie dozna obrażeń i rozlewu krwi nie będzie,
w razie czego postaraj się odwrócić uwagę Aryi przed atakiem . Trzymam kciuki <ok>
Awatar użytkownika
Monic
Posty: 487
Rejestracja: 07 lis 2014, 13:50
Płeć: Kobieta
Skąd: Katowice

Re: Arya i Eddie

Post autor: Monic »

Żadnej smyczy, to ją dodatkowo zdenerwuje. Nawet jakby umiała chodzić na smyczy to bym tego nie robiła, nie może się kot czuć uwięziony. Lepszy pomysł byłby jak ten z moskitierą u beev. Ale zgadzam się z przedmówczynią, nie masz lwów tylko małe kociaki;-) Syczy sobie dla kurażu, nie rzuci mu się do gardła na pewno;-) Spróbuj bawić się z nimi w pewnej odległości, rozładuj emocje. Ale nie panikuj, będzie dobrze:-)
Awatar użytkownika
nmin
Agilisowy Rezydent
Posty: 570
Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
Płeć: Kobieta
Skąd: Watford (UK)

Re: Arya i Eddie

Post autor: nmin »

Myślicie tak jak ja, więc olałam pomysł ze smyczą...

W tej chwili siedzę na podłodze w otwartych drzwiach, gotowa do interwencji w razie czego, i obserwuję. Eddie leży pod sofą w salonie, a Arya po zabawie Birdem siedzi metr ode mnie i się liże. Początkowo syczała na widok otwartych drzwi, ale teraz widzi, że nic złego się nie dzieje, i się uspokaja. Ewidentnie boi się, bo na przykład syknie raz, drugi i się cofa. Kto wie, może w pobliżu Eddiego skończy na syknięciu i ucieknie. Najśmieszniejsze, że taka jest odważna przy szczelinie w drzwiach, ale gdy drzwi szeroko otwarte, to jakoś na ochotnika się nie pcha <lol> Zobaczymy co będzie, jeśli Eddie wyjdzie, a ona go dojrzy.

Nie tyle boję się o mnie przy rozdzielaniu kotów, co o emocje Eddiego, bo to jego pierwszy poranek w nowym domku i nie chcę go narażać na stres... Dzisiaj nie chciał jeść śniadania blisko drzwi, gdy Arya na niego syknęła. Chociaż wygląda na pogodnego misia, więc może szybko by zapomniał?

Kusi mnie, by zaryzykować i zostawić drzwi otwarte. Chyba niepotrzebnie się nakręcam, ale sporo miałam ostatnio zmartwień i teraz jestem specjalistką od szukania sobie nowych :((((


Duża? Dlaczego ten kotek podobny do mojego tatusia nie chce się ze mną bawić...?

Obrazek
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Re: Arya i Eddie

Post autor: Dorszka »

jasminka pisze:Jak jesteś w domu to niech chodzą oboje po mieszkaniu syczenie to ostrzeżenie daj im się poznać i pilnuj w razie pacania lub innej złej sytuacji je rozdzielisz ponownie :-) ale to tylko mój punkt widzenia z 3 dokoceń :kotek:
To bardzo dobra rada, kiedyś drzwi trzeba w końcu otworzyć :)

Czy ma Pani jakieś kartony? Jeśli tak, proszę je poustawiać w pokoju, do góry dnem, ze dwa-trzy byłoby idealne, w kartonach wyciąć po dwa albo trzy otwory, żeby można było z nich spokojnie wyjść, i szparki przy podłodze, żeby zmieściły się łapki. Kartony porozrzucać na środku pokoju, tam gdzie Pani jest, i gdzie koty mają się zapoznawać.

I spokój, spokój, nie chodzenie za kotami, nie sprawdzanie, bo to jakby Pani na nie "polowała", i to wprowadza dodatkowy niepokój. Herbatka ziołowa, żadnych obróżek czy smyczy, dużo spokoju, laserek i wędki u boku do ewentualnego odwracania uwagi.
Awatar użytkownika
Monic
Posty: 487
Rejestracja: 07 lis 2014, 13:50
Płeć: Kobieta
Skąd: Katowice

Re: Arya i Eddie

Post autor: Monic »

Hej, przecież widzisz jak było u beev, straszne początki, a nikt się nie zagryzł i teraz już się gonią:-) Arya jest jeszcze kociakiem tak naprawdę, to nie jest dorosła, ukształtowana kocica broniąca swojego terytorium, na pewno szybko ciekawość zwycięży strach i kociaki będą się już ładnie bawić:-) Nie denerwuj się, bo to normalnie zachowania, każdy sobie musi czasem posyczeć;-) Miej oczy dookoła głowy, ale nie panikuj. I tak jak pisała Dorszka, nie chodź za nimi krok w krok bo to jeszcze ich bardziej znerwicuje. Niech się spokojnie poznają jak jesteś w domu to nie zamykaj ich przed sobą.
Awatar użytkownika
nmin
Agilisowy Rezydent
Posty: 570
Rejestracja: 29 sie 2014, 21:01
Płeć: Kobieta
Skąd: Watford (UK)

Re: Arya i Eddie

Post autor: nmin »

Kartonów niestety chwilowo nie mam, dosłownie niedawno wywieźliśmy wszystko co zbędne. Popytam po południu Mietka, może uda się wygospodarować jakieś w tej chwili pełne. Mam tunele, jeden króciutki i jeden długi z dziurą pośrodku, mogą być?

Ok, drzwi otwarte, a ja prawie spokojna. No dobra, trochę ich obserwuję ;-)) Na początku Arya przyszła do salonu, w którym Eddie był pod sofą, więc jakby nigdy nic chwyciłam za Birda i trochę się pobawiła. Kilka razy lekko syknęła w przestrzeń. Gdy ona wyszła, spod sofy wydreptał Eddie i też się pobawił, a ona obserwowała to z daleka.

Eddie jest ciekawski, chce chodzić po całym mieszkaniu, poszedł za mną do pokoju, w którym Arya leżała na fotelu, a ja akurat ją głaskałam, i usiadł obok na podłodze. Po chwili go wyczuła, obsyczała strasznie, obwarczała, ale poza tym w sumie nic - Eddie przezornie wycofał się do przedpokoju, a Arya pobiegła do sypialni. Tam jeszcze trochę powarkiwała.
Teraz on siedzi dosłownie na tablecie, z którego właśnie piszę, a Arya a to czai się w sypialniach, a to zerka z przedpokoju. Biedna, patrzyła z daleka jak Eddie liże mnie w nos i wyglądała jak żona, która przyłapuje męża na zdradzie... ;-))

Wiem, że szczegółowo to wszystko opisuję, ale po pierwsze gaduła ze mnie okropna, a po drugie chcę mieć dokładne opisy, by było do czego wracać i wspominać. Obiecuję, że ilustracje też się od czasu do czasu pojawią <lol>

Eddie jest cudnym kotkiem. Otwarty, przytulaśny, nic a nic się nie boi. W hodowli mieszkał od ponad miesiąca tylko ze swoimi rodzicami, bo reszta miotu wychodziła do domków w 13 tygodniu, mam wrażenie, że jest przez to spokojniejszy, niż Arya była w jego wieku, ale to może być też po prostu kwestia innego charakteru.
Zablokowany