Orodruina
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
Właśnie mieliśmy jazdę z małą. Znowu wlazła w kaktusa. Tym razem z konsekwencjami. Wyskoczyła z niego jak poparzona i wyraźnie zaczęła kuleć na tylną łapę. Zgarnęłam ją i oczywiście odkryłam powbijane kolce. Wyciągnęłam cztery, ale piąty wlazł tak głęboko, że za nic nie mogłam go chwycić. Chyba z godzinę się męczyliśmy z wodą z mydlinami (by trochę rozmiękczyć skórę), igłą, pincetą, lupą i latarkami. Jestem cała spocona. Mała też. Mała tak się darła, że aż duża zleciała z góry zobaczyć, co się dzieje i też się zaczęła drzeć. Po okropnym stresie i wysiłku całej naszej trójki (a raczej piątki) w końcu udało się wydobyć kolec, który nie dość, że był strasznie długi to jeszcze wszedł okropnie głęboko.
Mała jest wypłukana z mydlin, zdezynfekowana i szoruje mokre futro. Nadal kuleje, ale to raczej nic dziwnego skoro ten kolec cały wszedł jej w poduszeczkę. Zobaczymy jak będzie rano. Teraz spać.
Mała jest wypłukana z mydlin, zdezynfekowana i szoruje mokre futro. Nadal kuleje, ale to raczej nic dziwnego skoro ten kolec cały wszedł jej w poduszeczkę. Zobaczymy jak będzie rano. Teraz spać.
- bajewka
- Hodowca
- Posty: 689
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:22
- Hodowla: Bajbri*Pl
- Płeć: i
- Skąd: Zielona Góra
- Kontakt:
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
Orodruina już znowu szaleje po domu jak pokręcona - diabełek mały. Przygoda z kaktusem poszła w zapomnienie już następnego ranka, choć najwyraźniej stres był straszny, bo obudziłam się z Orcio wtuloną ciasno w moje ramiona. Biedna mała. Na łapkę nie utyka, więc wszystko jest w normie. Tylko wczoraj wieczorem coś na mięsko nie miała ochoty (wciąż jeszcze męczymy porcję, którą do tej pory zajadała aż miło), bo trochę podziubała i zostawiła. Może jej się znudziło, bo miseczka z mokrym była wylizana do czysta i kamyczków też ubyło.
Kaktus zostaje w domu, bo właściciel stanowczo sprzeciwił się jego usunięciu, powiedział cytuję "bo on kwitnie". No i poza tym jest w tym domu dłużej niż moja starsza kotka - chyba już z 15 lat będzie - hodowany od maleństwa wielkości paznokcia (choć bynajmniej gigantyczny nie urósł). Tak więc pozostaje mi wymyślić jakąś osłonę na niego, bo niestety jest na tyle duży, że nie da się go nigdzie przestawić i musi stać na podłodze. Póki co mała go omija. Pewnie jeszcze kojarzy, że to tam było ała.
Czekoladowy diabełek ostatnio zadręcza biedną czarnulkę. Goni ją, atakuje, wskakuje na grzbiet. A duża ucieka, syczy, bulgocze i jest wyraźnie zestresowana
Pociesza mnie to, że chociaż je w miarę normalnie. Mniej niż zwykle, ale jednak je. Wczoraj Oro z takim impentem w nią uderzyła, że Pusia spadła kilka stopni ze schodów. No normalnie jakiś demon w malucha wstąpił. Szkoda, że Puśka nie potrafi się jej postawić. Ona jest strasznie łagodna i nie umie pokazać małej kto tu rządzi. Mam nadzieję, że w końcu da Orcio po głowie i ich stosunki się unormują 
Kaktus zostaje w domu, bo właściciel stanowczo sprzeciwił się jego usunięciu, powiedział cytuję "bo on kwitnie". No i poza tym jest w tym domu dłużej niż moja starsza kotka - chyba już z 15 lat będzie - hodowany od maleństwa wielkości paznokcia (choć bynajmniej gigantyczny nie urósł). Tak więc pozostaje mi wymyślić jakąś osłonę na niego, bo niestety jest na tyle duży, że nie da się go nigdzie przestawić i musi stać na podłodze. Póki co mała go omija. Pewnie jeszcze kojarzy, że to tam było ała.
Czekoladowy diabełek ostatnio zadręcza biedną czarnulkę. Goni ją, atakuje, wskakuje na grzbiet. A duża ucieka, syczy, bulgocze i jest wyraźnie zestresowana
- Maru
- Posty: 110
- Rejestracja: 28 wrz 2010, 00:41
Przyznam, że myślałam o Feliway, ale mam problem powierzchniowy. Taki dyfuzor jest skuteczny w pomieszczeniach 50-70m2. Pusia przebywa najczęściej w trzech sypialniach i salonie. Podłączanie dyfuzora w salonie jest bez sensu, bo salon ma dużo ponad 70m2. Jedynie mogę kupić 3 dyfuzory do wszystkich sypialnii po jednym, a to znowu wiąże się ze sporym wydatkiem
Musze się nad tym zastanowić.
Czy to faktycznie daje jakiś efekt. Wczoraj minęły 2 tygodnie od przybycia małej, a duża jak była zestresowana, tak jest
Musze się nad tym zastanowić.
Czy to faktycznie daje jakiś efekt. Wczoraj minęły 2 tygodnie od przybycia małej, a duża jak była zestresowana, tak jest