Bolek i Lolek i ich domek
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Jeszcze troszeczkę muszą wytrzymać i będą mieli super domeczek 
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Myślę, że są już na miejscuyamaha pisze:Moje cenciki tez juz leca, pewnie gdzies nad Berlinem sa <mrgreen> <mrgreen> <mrgreen>
<lol>
Ta akcja i jej cel to takie pięknie świecące słoneczko na moim dzisiejszym pochmurnym niebie :-)
Baaaardzo się cieszę i wszystkim Wam dziękuję
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Pytanie za 100 punktów. Czy istnieje coś, czym mogłabym wyścielić im te pokoiki? Bo tak na deskach..hmm
Coś w miarę miękkiego, ale trwałego? <shock>
Czy już wymyślam za bardzo? <oops>
Bo czytałam coś takiego:
"Do wnętrza włożyliśmy materiał wyścielający z pociętych na strzępki polarów. Koty mogą się w nich zagrzebać, materiał nie ulega łatwo zawilgoceniu i szybko schnie.
Zamiast tego można dać słomę. Nie powinno się wkładać ubrań czy kocyków, bo łatwo nasiąkną wilgocią i zamiast grzać będą ziębić."
Coś w miarę miękkiego, ale trwałego? <shock>
Czy już wymyślam za bardzo? <oops>
Bo czytałam coś takiego:
"Do wnętrza włożyliśmy materiał wyścielający z pociętych na strzępki polarów. Koty mogą się w nich zagrzebać, materiał nie ulega łatwo zawilgoceniu i szybko schnie.
Zamiast tego można dać słomę. Nie powinno się wkładać ubrań czy kocyków, bo łatwo nasiąkną wilgocią i zamiast grzać będą ziębić."
- atomeria
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2891
- Rejestracja: 28 gru 2012, 11:17
- Płeć: K
- Skąd: okolice Poznania
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Ja bym wyściełała polarem :-) I raz na jakiś dłuższy czas go wymieniła.
Czasem można kupić bardzo tanie kocyki (a może polar z metra byłby tańszy?), np. w IKEA >>taki<<. Pewnie na dwa razy by starczył, gdyby go pociąć.
Czasem można kupić bardzo tanie kocyki (a może polar z metra byłby tańszy?), np. w IKEA >>taki<<. Pewnie na dwa razy by starczył, gdyby go pociąć.
- ozon
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2239
- Rejestracja: 18 lis 2013, 09:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Tajgówko Małe :)
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
atomeria pisze:Ja bym wyściełała polarem :-) I raz na jakiś dłuższy czas go wymieniła.
Czasem można kupić bardzo tanie kocyki (a może polar z metra byłby tańszy?), np. w IKEA >>taki<<. Pewnie na dwa razy by starczył, gdyby go pociąć.
Tylko, żeby nie za bardzo <mrgreen> Bo to by dopiero było, jakby taka hiper wypasiona miejscówka stanęła, a bracia z jakiegoś ważnego kociego powodu nie chcieliby z niej korzystać .Danusia pisze:Będzie wypasiona willa <tańczy><mrgreen> <pokłon>
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Pisząc z naszą Atomerią, wzięło mnie na wspomnienia! Czy ja Wam opowiadałam jak poznałam przydomniaki?
Bezdomniaki urodziły się naprzeciwko mojego domu w lato!
Było ich 4, może nawet 5.. niestety już po kilku tygodniach widziałam ich coraz mniej. Uchowały się 2
Zawsze jak padało, one maleńkie piszczały, a ich mama natychmiast biegła do nich wracając z polowania..
Kotki były zupełnie dzikie, mama już w ogóle...
Nie dało się im pomóc.. ja nie raz w deszcze je szukałam..echhh
Czasem były tak schowane,że święty by ich nie znalazł, czasem uciekały za płot do sąsiadów.
Zaczęłam podrzucać jedzenie mamie, bo wyglądała jak skóra i kości.. a z balkonu obserwowałam,jak ona zostawia całe jedzenie dla bliźniaków! Sama ewentualnie jadła na końcu, jak chłopaki coś zostawiali. To było wzruszające.
Gdy mama je zostawiła, ja się nimi zaopiekowałam na całego. Jedzenie jadły jedynie pod warunkiem, że zostawiałam je daleko i wracałam do domu. Z czasem kucałam w pewnej odległości i patrzyłam jak jedzą. Miesiące zajęło mi sprawienie, że jadły względnie blisko mnie.
Przed zimą większy z nich pozwolił się dotknąć. A przy każdym otworzeniu drzwi one tam były. Wtedy zbudowałam pierwszy domek dla bliźniaków. Później już szło już coraz lepiej, choć najmniejszy ruch je płoszył. Do czasu gdy mniejszy zachorował. Nie otwierał oczu. Tydzień "polowałam" aby przemyć mu oczka
Miałam arsenał wszystkich potrzebnych leków. W końcu się udało, choć ja wyszłam z tego starcia ze szwankiem.
I zaczęło się budowanie zaufania od początku.
Resztę historii już znacie. Wiedziałam,że chłopaki zbliżają się do pierwszych urodzin. Nie wyobrażam sobie abym mogła znowu patrzeć na pięcio- centymetrowe ogonki moknące w deszczu i nawołujące mamusię..
Coraz więcej o nich wspominałam tu na forum, bo ich miziastość zaskakiwała także mnie..
Później kastracja.. No i Wasza wspaniała akcja podarowania im domku!
Gdybym zliczyła, ile kartonów musiałam wymieniać, ile misek zabierał wiatr...pilnowałam też,aby kocury nie chciały im coś zrobić dopóki chłopaki nie będą większe..
Nigdy bym nie przypuszczała,że ta historia tak się rozwinie...
Teraz jak widzę dwa wielkie kocurry wylegujące się u mnie w ogrodzie w promieniach słońca, to cieszę się,że podjęłam tą walkę o ich lepsze życie. Uwielbiają gdy się je głaszcze, zwłaszcza przy ogonku. <serce>
Dziękuję
-------
A jeśli chodzi o sprawy przyziemne
Domek kosztuje około 240 zł. Przeróbki na pewno troszkę podniosą koszt: drzwiczki + grubszy styropian+ haczyki do dachu. Pomniejszę wejścia. Pokoi będą dwa, lecz w ścianie zostawimy malutkie przejście aby się ewentualnie widziały w razie potrzeby.
Do tego transport.. Na dokładną wycenę jeszcze czekam. Mam kontakt do producenta tych domków. Myślę, że będzie to około 300-350 zł.
Czuję,że to będzie wszystko co chłopaki będą potrzebować. I tak jak wspominałam. Jeżeli wyrazicie zgodę, to za resztę chciałabym dokupić im suchej karmy + jeśli by zostało kilka puszek.
Jeśli nie, możemy przekazać je na cele charytatywne dla zwierzaków np. do ToZ-u w Nowym Sączu.
Chłopaki są odrobaczeni i mają kropelki przeciw pchłom, więc tu jest ok.
A może dzięki temu wszystkiemu, ktoś je jednak zechce. Przecież to nie są bezdomne koty, to przydomniaki sołtysowe
Bezdomniaki urodziły się naprzeciwko mojego domu w lato!
Było ich 4, może nawet 5.. niestety już po kilku tygodniach widziałam ich coraz mniej. Uchowały się 2
Zawsze jak padało, one maleńkie piszczały, a ich mama natychmiast biegła do nich wracając z polowania..
Kotki były zupełnie dzikie, mama już w ogóle...
Nie dało się im pomóc.. ja nie raz w deszcze je szukałam..echhh
Czasem były tak schowane,że święty by ich nie znalazł, czasem uciekały za płot do sąsiadów.
Zaczęłam podrzucać jedzenie mamie, bo wyglądała jak skóra i kości.. a z balkonu obserwowałam,jak ona zostawia całe jedzenie dla bliźniaków! Sama ewentualnie jadła na końcu, jak chłopaki coś zostawiali. To było wzruszające.
Gdy mama je zostawiła, ja się nimi zaopiekowałam na całego. Jedzenie jadły jedynie pod warunkiem, że zostawiałam je daleko i wracałam do domu. Z czasem kucałam w pewnej odległości i patrzyłam jak jedzą. Miesiące zajęło mi sprawienie, że jadły względnie blisko mnie.
Przed zimą większy z nich pozwolił się dotknąć. A przy każdym otworzeniu drzwi one tam były. Wtedy zbudowałam pierwszy domek dla bliźniaków. Później już szło już coraz lepiej, choć najmniejszy ruch je płoszył. Do czasu gdy mniejszy zachorował. Nie otwierał oczu. Tydzień "polowałam" aby przemyć mu oczka
I zaczęło się budowanie zaufania od początku.
Resztę historii już znacie. Wiedziałam,że chłopaki zbliżają się do pierwszych urodzin. Nie wyobrażam sobie abym mogła znowu patrzeć na pięcio- centymetrowe ogonki moknące w deszczu i nawołujące mamusię..
Coraz więcej o nich wspominałam tu na forum, bo ich miziastość zaskakiwała także mnie..
Później kastracja.. No i Wasza wspaniała akcja podarowania im domku!
Gdybym zliczyła, ile kartonów musiałam wymieniać, ile misek zabierał wiatr...pilnowałam też,aby kocury nie chciały im coś zrobić dopóki chłopaki nie będą większe..
Nigdy bym nie przypuszczała,że ta historia tak się rozwinie...
Teraz jak widzę dwa wielkie kocurry wylegujące się u mnie w ogrodzie w promieniach słońca, to cieszę się,że podjęłam tą walkę o ich lepsze życie. Uwielbiają gdy się je głaszcze, zwłaszcza przy ogonku. <serce>
Dziękuję
-------
A jeśli chodzi o sprawy przyziemne
Domek kosztuje około 240 zł. Przeróbki na pewno troszkę podniosą koszt: drzwiczki + grubszy styropian+ haczyki do dachu. Pomniejszę wejścia. Pokoi będą dwa, lecz w ścianie zostawimy malutkie przejście aby się ewentualnie widziały w razie potrzeby.
Do tego transport.. Na dokładną wycenę jeszcze czekam. Mam kontakt do producenta tych domków. Myślę, że będzie to około 300-350 zł.
Czuję,że to będzie wszystko co chłopaki będą potrzebować. I tak jak wspominałam. Jeżeli wyrazicie zgodę, to za resztę chciałabym dokupić im suchej karmy + jeśli by zostało kilka puszek.
Jeśli nie, możemy przekazać je na cele charytatywne dla zwierzaków np. do ToZ-u w Nowym Sączu.
Chłopaki są odrobaczeni i mają kropelki przeciw pchłom, więc tu jest ok.
A może dzięki temu wszystkiemu, ktoś je jednak zechce. Przecież to nie są bezdomne koty, to przydomniaki sołtysowe
- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Asiu
po prostu mam gule w gardlę i łzy w oczach
Według mnie oczywiście to są pieniążki Sołtysowych małych przyjaciół i tylko ICH i niech oni je wszystkie wykorzystają na karmę i puchy ,bo w ten sposób od nas dostaną malutki kawałeczek spokojnej przyszłości ,a Ty będziesz tylko czuwać nad kocurkami.
Masz MEGA CUDOWNE serducho <serce>
A ja mam naprawdę ogromną satysfakcję ,ze takich wspaniałych ludzi mogłam poznać na tym niezwykłym Forum
<pokłon>
<pokłon>
<pokłon>
<pokłon>

Według mnie oczywiście to są pieniążki Sołtysowych małych przyjaciół i tylko ICH i niech oni je wszystkie wykorzystają na karmę i puchy ,bo w ten sposób od nas dostaną malutki kawałeczek spokojnej przyszłości ,a Ty będziesz tylko czuwać nad kocurkami.
Masz MEGA CUDOWNE serducho <serce>
A ja mam naprawdę ogromną satysfakcję ,ze takich wspaniałych ludzi mogłam poznać na tym niezwykłym Forum
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
-
Kajtek
- Posty: 14
- Rejestracja: 16 lip 2013, 10:10
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Asiu jesteś cudowna <serce> Też mam trójkę z "odzysku", ale to nie ja za nimi biegałam, same się wprowadziły chyba na zasadzie "ooo, tu dobrze jeść dają, chyba zostanę".Myślę, że skoro Bliźniaki przetrwały selekcję naturalną to dzięki dobrym genom i Twojej troskliwości mają przed sobą długie, dobre życie <serce>
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Domek dla bezdomniaków-przydomniaków
Ja mysle, ze reszte pieniazkow wydaj na chrupki i puszki dla nich, przeciez za miesiac czy dwa tez beda potrzebowaly jesc.