Relacja z dziś. Chłopaki zakropione na wszystko co się da. Dziś z rana poszłam z załatwionym transporterem łapać Bola... a tu kleszcza nie ma. Wyłożył się obok mnie, więc oglądnęłam to miejsce. Jest całkowicie czyste.. uff. Dzięki Bogu, bo nie wiem jakbym go złapała. Ten pieronik mały zaraz wie,że coś się święci. Nawet jak kropelkę w ręku niosę! Ale jak idę z jedzeniem (tak po prostu) to jest pierwszy przy mojej nodze
Pozdrawiamy i potwierdzamy,że chłopaki mają się dobrze
To dobrze, że przynajmniej się kleszcza pozbył
Mógł go sobie łapką wydrapać, albo jak kleszcz się już opije to sam odpada najedzony.
Trzymam kciuki, żeby się jeszcze udało pozbyć wstrętnego tasiemca <ok> <ok> <ok>
o matko Asiu, jakie atrakcje dostarczają ci bliźniaki <strach> Jesteś mega dzielną i wspaniałą osobą, tak się dla nich starasz, dbasz o nich i nie ważne, ile to będzie kosztowało Cię czasu i pieniędzy... biję pokłony <pokłon> <pokłon> <pokłon> <pokłon>