Miot G-Bis - Arabica i Fado
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Na razie jesteśmy w komplecie, czarnulek słaby, ale niewiele utracił, przysysa się samodzielnie i wisi przy cycu, chociaż widzę, że mało wysysa mleka. Ale coś sobie zawsze uciągnie.
Dziś kolejna wizyta i dawka leków, chłopak cały czas walczy, podąża za matką, która jest okropna, układa się w pozycjach nie do przyjęcia, muszę ją rozciągać. Kremowy wiercipięta się wkręca z każdej pozycji, czarnulkowi doopkę podtrzymuję, ale sam przechodzi na przykład na drugą stronę mamy, jeśli tej przyjdzie do głowy zmienić bok i wystawić się do niego tyłem. Sam się też "przypina" - oczywiście staram się go ochraniać, ale dziś rano poobserwowałam, jak sobie radzi sam, i ku mojej radości przyssał się bez mojej pomocy, waga pokazała, że wyssał 1 albo dwa gramy - ten drugi gram przeskakiwał, więc pewnie było coś pomiędzy.
Cieszy mnie też pozycja przy cycu, łapki do góry, i rano nawet pedałowanie krótkie było.
Zobaczymy, może jakoś chłopak wytrzyma. Urodził się duży i silny, więc może da radę.
Kremuś jak smok, dziś podskoczył do 136, mam nadzieję, że dla niego już będzie bezpiecznie. Oczywiście też dostanie leki, ale myślę sobie, że on jednak wyjdzie na prostą.
Kadarki, dokładnie to samo sobie zanotowałam w głowie na przyszłość - jeśli jeszcze kiedyś przytrafi mi się taki kolor wód, obumarłe łożysko czy kociak, nieważne, jaki będzie stan kociąt, od razu wdrożymy antybiotyk.
Dziś kolejna wizyta i dawka leków, chłopak cały czas walczy, podąża za matką, która jest okropna, układa się w pozycjach nie do przyjęcia, muszę ją rozciągać. Kremowy wiercipięta się wkręca z każdej pozycji, czarnulkowi doopkę podtrzymuję, ale sam przechodzi na przykład na drugą stronę mamy, jeśli tej przyjdzie do głowy zmienić bok i wystawić się do niego tyłem. Sam się też "przypina" - oczywiście staram się go ochraniać, ale dziś rano poobserwowałam, jak sobie radzi sam, i ku mojej radości przyssał się bez mojej pomocy, waga pokazała, że wyssał 1 albo dwa gramy - ten drugi gram przeskakiwał, więc pewnie było coś pomiędzy.
Cieszy mnie też pozycja przy cycu, łapki do góry, i rano nawet pedałowanie krótkie było.
Zobaczymy, może jakoś chłopak wytrzyma. Urodził się duży i silny, więc może da radę.
Kremuś jak smok, dziś podskoczył do 136, mam nadzieję, że dla niego już będzie bezpiecznie. Oczywiście też dostanie leki, ale myślę sobie, że on jednak wyjdzie na prostą.
Kadarki, dokładnie to samo sobie zanotowałam w głowie na przyszłość - jeśli jeszcze kiedyś przytrafi mi się taki kolor wód, obumarłe łożysko czy kociak, nieważne, jaki będzie stan kociąt, od razu wdrożymy antybiotyk.
- Monika
- Hodowca
- Posty: 356
- Rejestracja: 15 cze 2009, 15:34
- Kontakt:
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
