Ciągle to sobie powtarzam, MoniQMoniQ pisze:Pozostaje mi tylko wierzyć, że państwo przypilnują kotka i że będzie zadowolona z życia
Lucek, Leoś i Jadwinia
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Mam nadzieję, że Kruszynka będzie miała dobre kocie życie.
Ściskam Haniu. Może to dobrze, że wróciła do domu, może tam jej miejsce.

Ściskam Haniu. Może to dobrze, że wróciła do domu, może tam jej miejsce.
- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt:
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Hanuś ja myślę że tak miało być ,
a Ciebie opatrzność potrzebuje jeszcze do uratowanie innych kocich istnień
a Ciebie opatrzność potrzebuje jeszcze do uratowanie innych kocich istnień
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Haniu cóż mogę napisać ... mogę Cię przytulić, żeby Ci nie było tak bardzo smutno
Mam nadzieję, że koteczka będzie szczęśliwa
<ok>
Mam nadzieję, że koteczka będzie szczęśliwa
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Haniu
nie ukrywam, że przez cały czas miałam nadzieję na inne zakończenie,
trzymam kciuki za szczęśliwe życie Kruszynki <serce>
P. S. Mam nadzieje, że odwozilas kicie bardzo powoli i tlumaczylas
drogę na wypadek gdyby chciała jednak wiać <gwiżdże> <mrgreen>
trzymam kciuki za szczęśliwe życie Kruszynki <serce>
P. S. Mam nadzieje, że odwozilas kicie bardzo powoli i tlumaczylas
drogę na wypadek gdyby chciała jednak wiać <gwiżdże> <mrgreen>
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
<lol> No trudne to nie było, cały czas prostoKasik pisze:P. S. Mam nadzieje, że odwozilas kicie bardzo powoli i tlumaczylas
drogę na wypadek gdyby chciała jednak wiać <gwiżdże> <mrgreen>
A poważnie... mam nadzieję, że pójdą po rozum do głowy i już jej nie zgubią. A 2. moja nadzieja jest taka, że jak już zgubią to że ją znajdę, że nie stanie jej się krzywda
Dużo tych moich życzeń do losu, ale nie pozostaje nic innego niż ufać, że będzie dobrze.
Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie i zrozumienie. Dużo dla mnie znaczy. Bo jednak większość nieforumowcych reakcji w takich sytuacjach jest pełna politowania i komentarzy "weź ją komuś oddaj", "brakuje ci zajęć w życiu?". Ludzie niemający zwierząt najczęściej zupełnie nie rozumieją troski o nie. No kot to kot. Niech po ulicy chodzi. Najwyraźniej tam jego miejsce. Mało to takich na świecie? No niemało.
-
Aga L.
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1322
- Rejestracja: 08 gru 2012, 18:21
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kraków
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
No, sterylka to by się jej przydała
Masz zamiar porozmawiać o tym z jej właścicielami? Tylko nie myśl, że się nie wiadomo czego po Tobie spodziewamy, nie jesteś za nią odpowiedzialna, zrobisz co możesz i ci chcesz, i tak już zrobiłaś sporo
Ale tak sobie myślę, że przeciętny właściciel kota, którego zwierzę nic nie obchodzi, nie brałby ze sobą kotki do auta, odwożąc dziecko do szkoły. Może jednak oni są trochę ponadprzeciętni?
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Szkoda, że koteczka nie jest wykastrowana, bo nie wiem, czy Ci ludzie w ogóle o tym pomyślą <hm>
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Zbieram się w sobie, na razie mam ciągle wrażenie, że jak będę o niej rozmawiać to się poryczę, ale jak tylko poczuję moc
zadzwonię. Chciałabym, żeby wzięli ode mnie książeczkę, zaszczepili koteczkę zgodnie z zaleceniem weterynarza i za kilka miesięcy zrobili sterylkę. Żeby w ogóle ich zainteresowało, co było u weterynarza. Bo że byłam wiedzą, ale o nic nie pytali. Nie bardzo na to wszystko liczę, na to że będzie to kot odwiedzający weterynarza, bo to bardzo biedni ludzie i skoro nie mieli dla niej nawet smyczy... Ale macie rację. Może są ponadprzeciętni.
- PyzowePany
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2664
- Rejestracja: 13 sty 2014, 13:36
- Płeć: K+M
- Skąd: Wrocław
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Hann pisze:Kasik pisze:Ludzie niemający zwierząt najczęściej zupełnie nie rozumieją troski o nie. No kot to kot. Niech po ulicy chodzi. Najwyraźniej tam jego miejsce. Mało to takich na świecie? No niemało.
To prawda. U mnie w pracy dziewczyna mieszkająca na wsi opowiada z wyrzutem w głosie, że kota jej rodziców ZNOWU się okociła. Pytam jej, dlaczego jej nie wysterylizujesz. A ona patrzy na mnie jak na UFO i mówi zdziwiona "kotkę?wiejską?" <shock>
Chyba jej nie przekonałam...