aurora80
No Funfel to jedyna istota, za którą tęskniłam na wyjeździe

Całe szczęście miał się dobrze. Odwieźliśmy go rodzicom w czwartek wieczorem a w piątek rano mama mi przesyłała mmsy z Funflem wywalonym na łóżku w najróżniejszych pozach. Wiedziałam, że możemy go spokojnie zostawić i specjalnie na tym nie ucierpi. Mimo że zadomowił się u nich na dobre, to na szczęście na nas się nie obraził za porzucenie go ;) W sumie to widać było, że cieszy się z naszego powrotu bo można go było tarmosić jeszcze więcej niż zwykle (choć on naprawdę lubi i pozwala sobie robić wszystko... można go nosić, międlić a kot radosny, że mu się uwagę poświęca) i był w krainie szczęśliwości.
MoniQ
I tak i nie. Z jednej strony przechodząc obok Funfla nie da się być obojętnym bo on zawsze nas zagaduje, coś burknie żeby go pogłaskać. Karol się śmieje, że jego sposobem na przetrwanie jest bycie słodkim. To prawda w 100%.
Z drugiej strony Funfel mnóstwo energii wkłada w zwracanie na siebie uwagi i uwielbia jak wszyscy się nim interesują, obojętnie w jaki sposób, no i czasem po prostu trzeba go olać bo inaczej by się nie robiło nic innego, tylko kota niańczyło
Wrzucę jakiś krótki filmik niebawem.