Eris ♡ Merlin i Morgana ♡
- Luinloth
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5036
- Rejestracja: 11 lut 2014, 20:09
- Płeć: K
- Skąd: Tychy
Re: Eris ♡
Nie, miałam termin na odrobaczanie, to zrobiliśmy morfologię przy okazji. Żeby mieć spokój, a efekt wyszedł odwrotny do zamierzonego 
- elsa
- Posty: 1811
- Rejestracja: 07 wrz 2015, 15:43
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Gdańsk
Re: Eris ♡
Jeszcze nic przesądzone, będzie dobrze! <serce> <serce> <serce>
- Luinloth
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5036
- Rejestracja: 11 lut 2014, 20:09
- Płeć: K
- Skąd: Tychy
Re: Eris ♡
Też tak myślę <mrgreen>
Ale Eriska biedna, dwie wizyty w tym niemiłym miejscu i dwa razy pik
Ale Eriska biedna, dwie wizyty w tym niemiłym miejscu i dwa razy pik
- elsa
- Posty: 1811
- Rejestracja: 07 wrz 2015, 15:43
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Gdańsk
Re: Eris ♡
Kłucia nie znoszę, stresuję się chyba bardziej niż kociak, bo wiem, ze to dla niego bardzo nieprzyjemne. No ale trzeba, innej metody na pobranie krwi jeszcze nie wymyślili...będę trzymała kciuki za bezstresową wizytę! 
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Re: Eris ♡
Luinloth, jeśli jedynym niepokojącym parametrem była liczba leukocytów, w ogóle bym się tym nie przejmowała. Zdrowe koty bardzo często mają je poniżej kreski. Jak często piszemy, leczy się kota, nie papier. W przypadku Eris zrobiłabym tylko na wszelki wypadek test na białaczkę (ale już na pewno zrobiony, bardzo przepraszam, jeśli już Pani pisała, a ja przeoczyłam, ale jest Was naprawdę dużo <oops> ), i jeesli jej nie ma. przyjęłabym, że "ten model tak ma". W przypadku takich kotów nie podnoszą liczby leukocytów żadne magiczne sztuczki w postaci Zylexisów czy Beta-glukanu w jakiejkolwiek postaci. Po prostu u tych kotów jest to poziom stały, i jeśli są zdrowe, przyjmujemy , że u nich tak jest. Co innego, gdyby podniesione były jeszcze jakieś inne parametry. Tak dla przykładu z mojego podwórka - przy kastracji zrobiłam badanie kontrolne, pełny, diagnostyczny profil Kurczakowi, który wyszedł wzorcowo, z wyjątkiem lekko "nad kreską" ilości leukocytów. Kurczątko zawsze będzie miało taki wynik, bo ma wadę, przy której ma na pewno wyższy poziom bakterii w obrębie pyszczka/nosa, niż przeciętny kot. Radzi sobie z tym poziomem doskonale, i nie wkraczałyśmy z wetką z żadnymi lekami, "bo na pewno toczy go stan zapalny", bo kot jest zdrowy, co było widać na stole, i we wszystkich profilach na papierze. Ważny jest też rozmaz, jeśli przy obniżonej/podwyższonej liczbie procentowy udział poszczególnych frakcji jest prawidłowy, pozwoliłabym Eris spokojnie brykać, i nie męczyła jej kłuciami.Luinloth pisze:Nie, miałam termin na odrobaczanie, to zrobiliśmy morfologię przy okazji. Żeby mieć spokój, a efekt wyszedł odwrotny do zamierzonego
Ale może jest coś innego, o czym zapomniałam, to bardzo przepraszam
- Luinloth
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5036
- Rejestracja: 11 lut 2014, 20:09
- Płeć: K
- Skąd: Tychy
Re: Eris ♡
Dorszko, dziękuję <serce> Miód na moje serce.
Procentowe wartości były w normie, a wetka powiedziała, że wszystkie inne parametry są do przyjęcia, ale kazała powtórzyć morfologię na wszelki wypadek.
Badań na FeLV nie mamy. Tzn. nie mam wyników, bo wszystkie ważne informacje na temat szczepień, sterylizacji itd. (daty, nazwy leków) miałam zapisane na odwrocie umowy adopcyjnej, książeczkę założyłam sama u weta. Nie wiem, czy FIV/FeLV bada się standardowo u kotów do adopcji. Jeśli tak, to muszę dopytać panią Irenkę, może po prostu wyszły negatywne i zapomniała powiedzieć. Jeśli nie było, to zrobimy.
Haha, trochę zmienię temat: nie wiem, czy ktoś pamięta, ale na początku martwiłam się, że Eriska je praktycznie samo mokre i w dodatku jest przyzwyczajona do niezbyt zdrowych puszek. Jakiś czas temu zauważyłam, że jeśli się ją zawoła do misek, to coś zje i nawet czasami bywają to chrupki, ale w ilości nadal mało zadowalającej.W związku z tym, chcąc zachęcić ją do jedzenia większej ilości suchego, przeniosłam miseczki z odległego kącika w kuchni: suche do przedpokoju (żeby miała na widoku), a mokre, czy tam ewentualne mleczko, lądują bliżej wejścia do kuchni. Efekt jest taki, że mam w domu zdeklarowanego chrupkożercę <lol> Dużo też pije wody, bo na diecie puszkowej pijała ilości symboliczne. A odkąd skończyły się może trochę nudne chrupki rybno-rybne i na tapecie pojawił się kurczak z rybą, to można napchać się sugerowaną porcją i saszetki nadają się tylko do zakopania. (To ostatnie też mnie nie cieszy jakoś zbytnio, ale trudno, poczekają na powrót apetytu na mięsko.) Opowiadam o tym dlatego, że dużo osób ma problem jak my miesiąc temu - kot nie chce jeść chrupek - i myślę, że warto wypróbować prosty i nic nie kosztujący patent z przestawieniem miseczki
Procentowe wartości były w normie, a wetka powiedziała, że wszystkie inne parametry są do przyjęcia, ale kazała powtórzyć morfologię na wszelki wypadek.
Badań na FeLV nie mamy. Tzn. nie mam wyników, bo wszystkie ważne informacje na temat szczepień, sterylizacji itd. (daty, nazwy leków) miałam zapisane na odwrocie umowy adopcyjnej, książeczkę założyłam sama u weta. Nie wiem, czy FIV/FeLV bada się standardowo u kotów do adopcji. Jeśli tak, to muszę dopytać panią Irenkę, może po prostu wyszły negatywne i zapomniała powiedzieć. Jeśli nie było, to zrobimy.
Haha, trochę zmienię temat: nie wiem, czy ktoś pamięta, ale na początku martwiłam się, że Eriska je praktycznie samo mokre i w dodatku jest przyzwyczajona do niezbyt zdrowych puszek. Jakiś czas temu zauważyłam, że jeśli się ją zawoła do misek, to coś zje i nawet czasami bywają to chrupki, ale w ilości nadal mało zadowalającej.W związku z tym, chcąc zachęcić ją do jedzenia większej ilości suchego, przeniosłam miseczki z odległego kącika w kuchni: suche do przedpokoju (żeby miała na widoku), a mokre, czy tam ewentualne mleczko, lądują bliżej wejścia do kuchni. Efekt jest taki, że mam w domu zdeklarowanego chrupkożercę <lol> Dużo też pije wody, bo na diecie puszkowej pijała ilości symboliczne. A odkąd skończyły się może trochę nudne chrupki rybno-rybne i na tapecie pojawił się kurczak z rybą, to można napchać się sugerowaną porcją i saszetki nadają się tylko do zakopania. (To ostatnie też mnie nie cieszy jakoś zbytnio, ale trudno, poczekają na powrót apetytu na mięsko.) Opowiadam o tym dlatego, że dużo osób ma problem jak my miesiąc temu - kot nie chce jeść chrupek - i myślę, że warto wypróbować prosty i nic nie kosztujący patent z przestawieniem miseczki
- Luinloth
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5036
- Rejestracja: 11 lut 2014, 20:09
- Płeć: K
- Skąd: Tychy
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Eris ♡
Śliczna jest 
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Re: Eris ♡
Super. Gratuluję, że udało Ci się stworzyć chrupkożercę
<mrgreen>
Śliczna z niej kocinka. Cmok w nochala.
Śliczna z niej kocinka. Cmok w nochala.
- Beate
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6863
- Rejestracja: 18 kwie 2013, 07:36
- Płeć: kobieta
- Skąd: Łódzkie


