Dla Jacka znalazłam chętnego, który w ostatniej chwili zabrał innego kota.. echh..
Wszyscy kogo znam są poinformowani o kociakach.
Henek to kot sąsiadów, więc jego nie mogę oddać.
No ale gdziekolwiek pytam czy ktoś chce słodkie kociaki, to słyszę,że oni mi mogą dziesięć takich przynieść.
I znowu ta moja obawa. Koty są oswojone, ale jeszcze drzemie w nich ta półdzika natura (nie licząc Lolka, on to baranek). Widzę,że sąsiadka z naprzeciwka również się nimi wszystkimi opiekuje, więc jest mi łatwiej.