Oj nie zauważyłam,że taki wydźwięk mialo zdanie Nie miałam oczywiście na myśli,że masz go "TAM" wycałować <lol> ,tylko "tam" u Ciebie w domu ...no teraz to się z tej wtopy nie wygrzebię <lol>
Simon nadal warczy i syczy na Bazyla ale to chyba nie jest oznaka dominacji tylko strachu, ucieka przy tym przed nim z podkulonym ogonem. Mały za nim łazi i prosi o lizanie ucha a ten w ryk. już miałam nadzieję wczoraj na przełamanie lodów ale dalej nic. dobrze, że koło misek spokojnie i bez ataków. na razie intensywnie głaszczemy i przenosimy zapachy.
wczoraj przy misce liznął go dwa razy w ucho ale nadal warczy, syczy, kuli się i ucieka (warczy głośno jak pies). bazyl nicy nic sobie z tego nie robi, przechodzi koło niego ale widzę, że brakuje mu wczesniejszej zażyłości. Simon potrafi do niego podejść obwąchać a za chwilę znowu warczy. jedzą stojąc blisko siebie tak jak do tej pory ale nie śpią obok siebie (Simon zwiewa)
nos to on ma faktycznie wyczulony
widzę, że chłopaki tęsknia za sobą tylko ten jakiś inny zapach nie pozwala się kremowi zbliżyć. juz myślałam wykąpać bazyla ale jest zdecydowanie za wczesnie po zabiegu, będę ich obserwować, do Sowy napiszę a wam dziękuję za pamięć