U nas też żywa z korzeniami w doniczce z piaskiem, bo na stojaku chyba bałabym się ją zostawić samą sobie, ale mimo to jakieś tam obawy były - zwłaszcza, gdy wpuściliśmy Gabiego do pokoju z choinką i jak młody zaczął wariować, ruszać bombkami, gałązkami (na te niższe nawet próbował wejść z fotela, ale się uginały, więc zrezygnował). W sumie choinka budziła wielkie zainteresowanie przez dwie godzinki, potem już taka ciekawa nie była, choć czasami łapka przypadkiem o bombkę zaczepi, ale tak całkiem, całkiem przypadkiem <rotfl> Poza tym drzewko jest fajną bazą dowodzenia, gdy kocur planuje atak na psa z zaskoczenia - wygląda to naprawdę komicznie, bo jeszcze nie widziałam kota, który polowałby na psa, jakby ten był co najmniej jakąś myszą <lol> Oczywiście bez pazurów - jest tylko przyczajka, szarża na psa, pacnięcie delikatnie łapą i chodu, a biedny Nikoś patrzy się na mnie jakby chciał się spytać "Pani, co ty nam przyprowadziłaś do domu? Normalnego kota nie mieli?" <lol>gloria pisze:Witam
Ja też się zastanawiałam nad choinką, to będą pierwsze Święta z kotem... postawiłam na żywą z korzeniami, przesadzoną do ogromnej donicy, całość waży jakieś 30 kg na pewno, nie sądzę, żeby młoda to przewróciłano i obowiązkowo wymieniłam wszystkie ozdoby na plastikowe
Prezentujemy naszą choineczkę



Życzymy wszystkim wesołych, ale przede wszystkim spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia <santa1>



