Zadzwon do weta, zapytaj co robic, choc obawiam sie, ze wyjscie bedziesz miala tylko jedno.
Pozegnaj sie z nia, choc wiem, ze jest Ci bardzo ciezko.
Nie mecz kotuni, jesli tylko widzisz, ze cierpi.
Pozwol/pomoz (z wetem) jej odejsc, za teczowym mostem bedzie brykac bez chwiejacych nozek i wypelnionego plynem brzuszka.
Wiem ,że cierpisz i chcesz ją zatrzymać jak najdłużej , ale ja myślę , że płyn w brzuszku utrudnia jej oddychanie i powoduje ból, a mówisz ,że brzuszek się powiększa . Tak jak powiedziała Fusiu ,czas działa na niekorzyść i niestety niesie większe cierpienie . Nie pozwól jej cierpieć . To będzie najtrudniejsza z Twoich decyzji , ale niech wynika z miłości do malutkiej. Ty będziesz cierpieć , ale ona już nie . Przytulam tak mocno jak można i myślami jestem przy Tobie.....
Nie będzie lepiej, a tylko gorzej Trudności z oddychaniem spowodowane są zapewne uciskiem gromadzącego się płynu w klatce piersiowej na płuca...męczy się malutka...nie da się nic zrobić, więc jak widzisz, że cierpi, to trzeba pozwolić jej odejść. Nie jest mi łatwo to pisać, bo sama decyzja jest okropnie ciężka....bardzo współczuję
patrze na nia ,jak spi mi na kolanach,i nie potrafie sie uspokoic,mysle ze moze to nie to,ze moze dojdzie do siebie,okrutne to jest ze takie malenstwo musi odejsc
Fado kochana placze razem z toba. To takie niesprawiedliwe Nie ma slow zeby cie pocieszyc wiec nawet nie bede probowac. Wiem co czujesz Ja zeby podjac taka decyzje musialam sie wspomoc lekami na uspokojenie, zeby byc cala dla koteczki w tych ostatnich chwilach.
Fado, trudno Ci się pożegnać z ukochanym kotkiem, zaprzeczasz i szukasz innych możliwości - to naturalne w takiej sytuacji, bardzo Ci współczuję bo nie wiem czy odważyłabym się podjąć tę najtrudniejszą decyję. Jesteśmy z Tobą i wspieramy Cię z całych sił. Lilusia dzielnie walczy.