Ten tego... Zdjęć nie mam. Tak, tak zła Anka, zła..
Lucek ma kolegę. Nie, nie w domu. Mój brat ma kota. Taki szarak w białej koszuli. Beniu ma na imię. Koty spotykają się, bo ja teraz mieszkam u mojej mamy, a mój brat przyjeżdża co drugi weekend. Jest zabawnie.
Koty witają się pocieraniem nosków, mruczeniem otarciem boczkiem. Potem Beniu idzie się nażreć do Lucka miski, a Luc wysikać do Benia kuwety. Śpią czasami obok, z uczucia, czasami obok by się wzajemnie pilnować. Goni sie, pacają łapą, miauczą na siebie, ale też razem leżą i bywa, że się bawią razem np baterią kulaną po podłodze.
Ogólnie jak tylko są razem, to nasza kuweta jest pust, bo robią do kuwety Benia. Zawsze jeden czeka, aż drugi skończy, nie pchają sie, nie odganiają. Mój brat się naczyści <mrgreen> . Jedzą z miski Lucka, też zawsze jeden grzecznie czeka, az drugi skończy jeść. Pij z jednej miski. Razem wyłudzają przysmaki i czekają grzecznie na poranne mokre. Beniu nawet nauczył się od Lucka, że żebra się o kabanosa, albo serduszko siedząc na krześle. Mokre kazdy je ze swojego talerza. Luc nigdy do konca, zawsze resztkę zostawi, odsuwa sie, by Beniu mógł dojeść.
Każdy ma swoje miski na żarcie i wodę, w każdej misce zwsze świeża woda i zawsze stoi suche, każdy ma swoją kuwetę, ale obydwoje robią do sralni Benia, nawet jesli ta jest pełna, a Lucka czyściutk.
Nie rozumiem ich zachowań.
JAk Damiana nie było, to oba spały ze mną. Każdy leżał pyskiem na jednym moim cycku i kazdego musiałam obejmować <mrgreen>
Jedyna róznica taka, że Beniu zawsze gotowy do zabawy, czym zachwyca Lilę, a Lucek wiadomo stateczny dorosły kocur bawi sie rzadko i przez chwilkę tylko.
o tym, jak 4 dni po śmierci mojego taty uciekł nam, szukalismy go po ogrodzie, całej ulicy, rozpytywaliśmy u sąsiadów, a potem sie okazało, że wcale nie uciekł napiszę następnym razem. Myślałam, że za kare jeść mu przez tydzień, przynajmniej przez tydzień nie dam.