Vincent i Borys
-
Marzena
- Posty: 145
- Rejestracja: 07 wrz 2010, 17:51
Bardzo Wam wszystkim dziękuję.
Kocurek zaczął jeść. Nie bawi się, z trudem wchodzi nawet na kanapę.
Skóra mi cierpnie na myśl, że za dwa miesiące powtórka tego koszmaru. Kolej na Borysa. Nie wiem, może zmienić weta. A może Vincent jakiś szczególnie wrażliwy?
Pamiętam naszego pierwszego kota, który w pół godziny po zabiegu już biegał wesolutki.
Nie było żadnej rany, a u Vincenta czerwone, obrzmiałe.
Zastanawiam się czy go po prostu golarką nie poranili. Wasze też były golone?
Kocurek zaczął jeść. Nie bawi się, z trudem wchodzi nawet na kanapę.
Skóra mi cierpnie na myśl, że za dwa miesiące powtórka tego koszmaru. Kolej na Borysa. Nie wiem, może zmienić weta. A może Vincent jakiś szczególnie wrażliwy?
Pamiętam naszego pierwszego kota, który w pół godziny po zabiegu już biegał wesolutki.
Nie było żadnej rany, a u Vincenta czerwone, obrzmiałe.
Zastanawiam się czy go po prostu golarką nie poranili. Wasze też były golone?
- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Mój Tami też był wygolony i też niestety troszkę mu chyba za mocno przejechali, bo po zabiegu zrobił mu się na kulkach taki duży strup. Też się bałam co to z tego będzie, ale sam wyschnął i po dość długim czasie odpadł po trochu. Ale tak generalnie, to nie cierpiał i nie zachowywał się tak jak Twój kotek. Normalnie chodził i na drugi dzień też normalnie jadł choćby nigdy nic. Nie miał trudności w chodzeniu i wskakiwaniu.
Może faktycznie lepiej iść z drugim kotkiem do innego weta. Jakiegoś polecanego. I najlepiej, gdyby to był specjalista chirurg.
Może faktycznie lepiej iść z drugim kotkiem do innego weta. Jakiegoś polecanego. I najlepiej, gdyby to był specjalista chirurg.
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Marzena, jak dzisiaj czuje się Vincent? Czy wszystko wróciło do normy?
Jeżeli kotek nadal jest apatyczny a w miejscu zabiegu utrzymuje się obrzmienie, zaczerwienienie to uważam, że wizyta u weterynarza byłaby wskazana. Za długo to wszystko trwa. Może wdał się jakiś stan zapalny.
Tak na odległość zawsze trudno jest doradzić
Ale to co piszesz brzmi dla mnie niepokojąco.
Co do zmiany weterynarza; na własnej skórze przekonałam się, że nie zawsze nasz ulubiony wet sprawdzi się we wszystkim. Moja cudowna wetka, która kapitalnie diagnozuje przypadłości Luniaka i bardzo sprawnie ze wszelkich kłopotów zdrowotnych ją ratuje kiepsko radzi sobie z pobraniem krwi. I po ostatnim razie już wiem, że pobierać krew będzie ktoś inny. Do niej pójdę z wynikami. To samo tyczy się kastracji. Możesz mieć fantastycznego weta do szczepień, odrobaczeń a mogło coś nie pójść idealnie przy kastracji.
Trzymam kciuki za Vincenta
Jeżeli kotek nadal jest apatyczny a w miejscu zabiegu utrzymuje się obrzmienie, zaczerwienienie to uważam, że wizyta u weterynarza byłaby wskazana. Za długo to wszystko trwa. Może wdał się jakiś stan zapalny.
Tak na odległość zawsze trudno jest doradzić
Co do zmiany weterynarza; na własnej skórze przekonałam się, że nie zawsze nasz ulubiony wet sprawdzi się we wszystkim. Moja cudowna wetka, która kapitalnie diagnozuje przypadłości Luniaka i bardzo sprawnie ze wszelkich kłopotów zdrowotnych ją ratuje kiepsko radzi sobie z pobraniem krwi. I po ostatnim razie już wiem, że pobierać krew będzie ktoś inny. Do niej pójdę z wynikami. To samo tyczy się kastracji. Możesz mieć fantastycznego weta do szczepień, odrobaczeń a mogło coś nie pójść idealnie przy kastracji.
Trzymam kciuki za Vincenta