Dziś zrobiliśmy sobie wycieczkę do STOLYCY :-)
Zaczeło się cudnie. Niosąc torby z kotami chciałam przejść pod trzepakiem i centralnie wyrżnęłam paszczą w poprzeczkę, której jakimś cudem nie zauważyłam <oops> .
Sprawdziłam tylko czy zęby całe i z usteczkami Angeliny Jolie ruszyłam w drogę.
Misza przez całą podróż była grzeczna jak anioł <aniołek> , nawet się nie odezwała. Chyba, że w takim skupieniu słuchała Iśka, który prawie całą drogę darł japę jak Mick Jagger albo robił podkop w transporterze żeby się uwolnić.
W gabinecie dr Neski Ice na wejściu oczarował cały żeński personel z poczekalnią włącznie. Wszyscy się zachwycali cudnym białym misiem. Jednak w konkursie na najładniejsze podroby wygrała Miszka- w usg nerki lepsze niż w sierpniu a Iśkowe doktor za bardzo nie przypadły do gustu
Podsumowując wizyta wypadła całkiem dobrze :-)
.... ale nie ma jak w domu
