Henia ma straszliwie zaropiałe oczko. Wygląda strasznie. Mam leki, krople a nawet przygotowany transporter aby jechać do weta. Nie da się złapać, no nie da się. Dziś spędziłam godzinę aby jakimś sposobem ją złapać. Nie pozwala mi się zbliżyć nawet na metr... bezsilność!
Jacek też coś nie do końca z oczkami, choć o niebo lepiej od Henryki.
Dziewczyny, kocham pomagać potrzebującym kotom, ale jestem na skraju moich wytrzymałości.
Jeśli jeszcze Teresa przekaże mi złe wieści o Farciku, to coś we mnie pęknie.
Ruda kociczka zaraz będzie rodzić. Niech się jeszcze okoci w domku chłopaków, to chyba umrę mając na głowie noworodki. Szukam od jakiegoś czasu jej domu, ale nie wiem który to. Chcę porozmawiać z właścicielami. Do tej pory nigdy nie widziałam jej dzieci, tzn że właściciele się nimi opiekują, ale teraz gdzie są, jak ona lada dzień urodzi?
To mówiłem ja, Jarząbek
