anex pisze:Muszę Yabolowi uszyć jakiegoś kumpla, bo mu się niemiłosiernie uszyska brudzą
Limonko, słodko tam u Ciebie, wyobrażam sobie Twoją radochę, dumę i w ogóle caaały wachlarz pozytywnych emocji, kiedy siadasz po pracy w mieszkaniu i patrzysz na takie widoki <serce>
Póki co tylko ja podziwiam <oops> Na razie bylo rodzice tydzień temu poznać wnuka (po prawie 2 tyg w nowym domu) plus znajomi wczoraj. Obie wizyty Luke spędził pod kanapą....Jak jest ze mną to jest swobodny. Mam nadzieję, że z czasem się przekona, że goście to nie wrogowie. Co ciekawe jak tylko się otworzy drzwi na klatkę i Sissi leci, to on też, i jakoś strachu w oczach nie ma
Fascynujące jest to patrzenie jak oni obydwoje są różni, Luke jest zupełnie inny od Sissi jak była mała.
Chwile czułości są jakoś raz dziennie, zazwyczaj w ciągu dnia (w weekend jak jestem) to mają swoją przestrzeń, często każde jest w innym pokoju, a rano i wieczorem są ganianki po całym domu. Śpią oboje w sypialni, ale Sissi zazwyczaj na swoich wysokościach, czyli półce, a Luke obok mojej głowy na poduszce <zakochana>
Zdaję sobie sprawę, że to nie zawsze tak idzie bez komplikacji, i wiem że mieliśmy razem szczęście. I oby już tak zostało :-)
Jak go czasami goni przez całe mieszkanie i pacnie łapą to mam wrażenie że sobie tą dobroć odbija w zabawie <lol> w cudzysłowiu, bo agresji w tym nie widać, raczej chyba brak zdawania sobie sprawy że jak ona pacnie to Luke może to mocniej odczuć niż jej się wydaje, w końcu ona swoje waży. Ale żeby nie było, mimo że Luke to jeszcze szczypior to nie daje sobie w kaszę dmuchać i potrafi jej oddaćFusiu pisze: Zastanawiam się zawsze, czy ten starszy kot rozumie, że ten mały potrzebuje bliskości i pozwala mu na więcej <roll>