a wiec tak pierwszy dzień i noc za nami. Bazyl nie opuszcza młodego na krok, uszy wymył pod ogonem sprawdził jest ok. Simon trochę jeszcze syczy, ale też podchodzi blisko, wącha, łapką sprawdza czy to oby nie jakiś pluszak typu ikeowski szczurek. wieczorem siedziałay na jednym łóżku i młody odwalał popisówkę a gapy przygladały się mu. Później Bazyl, który jakby cofnął się w swoim rozwoju o jakieś 5 m-cy i wrócił do kocieństwa, szalał z młodym jak jakiś malec. Wskakiwali na łóżko, na podłogę, to ię chowali, to wyskakiwali, nie wiedziałam, że ta moja angielska flegma tak wysoko skakać potrafi. Jak tak dalej pójdzie zrobi mi się z niego rosyjski niebieski <lol> .
Młody jest przezabawny. Na drapak wskakuje jak małpka, nie wykonuje skoku z podłogi tylko wspina się po słupku. Wszystko jest dobre do zabawy- papierek, słomka, mój kapeć.
Zupełnie inaczej gada niż bryśki.
Je, pije, zaliczył kuwete. Jest dużo mniej zestresowany niż chłopaki w pierwszym dniu w domu.
W srodku nocy obudził mnie swoim głosikiem i spał leżąc na mojej dłoni. Jest taki mieciutki i cieplutki <serce> .
A i jest jeszcze jeden plus- przy nim S&B wydają się bardzo potężni a jakie głowy mają <lol>