Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
asiak
Agilisowy Rezydent
Posty: 14463
Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: asiak »

Za szybkie dogadanie się <ok> <ok> <ok>
Awatar użytkownika
jasminka
Agilisowy Rezydent
Posty: 3011
Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
Płeć: kobieta
Skąd: Śląsk

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: jasminka »

Ja bym te koty na noc zostawiła bo w końcu jesteście w domu i możecie w razie czego reagować ,Ty bardzo negatywnie się nastawiasz spróbuj bardziej pogodnie do tego podejść koty wyczuwają Twój nastrój zaraz poszukam Ci wątku gdzie też było cieżko a jest ok :-)
Awatar użytkownika
jasminka
Agilisowy Rezydent
Posty: 3011
Rejestracja: 28 sty 2010, 10:00
Płeć: kobieta
Skąd: Śląsk

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: jasminka »

Awatar użytkownika
maga
Hodowca
Posty: 3486
Rejestracja: 22 paź 2009, 09:07
Hodowla: KRABRIKA*Pl
Płeć: kobieta
Skąd: Kraków
Kontakt:

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: maga »

reaguj jak widzisz co się kroi, przed atakiem. Jasminka dobrze prawi, więcej pogody ducha. Zacznij więcej czasu spędzać z nimi na zabawie by oba były wybawione.
Mam nadzieję, że dom przygotowany do dwóch kotów i są półki umożliwiające bezkonfliktowe przejścia.
Powodzenia, czasem dokocenia sa trudne i długotrwałe.
Ja wcześniej już pisałam, ze moja Fi aklimatyzowała się pół roku, a zanim wyszła z pokoju syna minął miesiąc. Hanka na nia syczała warczała, bić próbowała, a Fi była wycofana i naprawdę biedna ...
czas cierpliwość, duzo zabawy - rozładowania napięcia między kotami.
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: Sonia »

Może właśnie to zamykanie kotów osobno powoduje, że one cały czas czują się obco względem siebie.
Bunio był przyzwyczajony, że w nocy nie zamykało mu się żadnych pomieszczeń (tak myślę), a teraz oprócz "intruza" w domu, jeszcze mu się pewne utarte zwyczaje zmieniło. Spróbujcie na noc nie zamykać.
aurora80
Posty: 648
Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
Płeć: kobieta
Skąd: Warszawa/Marki

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: aurora80 »

Dziękuję za wszelkie porady. Wątek o dokoceniu czytałam, a jakże. Co do wybawiania mam jeden poważny problem - Bunio nie wykazuje zainteresowania tą formą spędzania czasu, każdy kto ma kota niebawiącego się zapewne wie jak to wygląda. Nawet porównując okres dziecięcy jednego i drugiego widzę ogromną różnicę. Marcelek może bawić się non stop a Bunio nigdy nie miał aż takich zapędów. Oni są zupełnie inni.
U nas nie dochodzi do prób bicia - u nas dochodzi do bicia. I tak oczywiście - uprzedzając, że nie można na to pozwalać - nie pozwalam na to i na ile widzę, że może nastąpić atak to staram się temu zapobiegać. Problem w tym, że to nie zawsze widać, tak, tak ....Koty potrafią siedzieć obok siebie a za moment jest targanie placzącego małego po podłodze połączone z duszeniem. Te wszystkie historie zaczęły się po tym jak koty miały już swobodny dostęp do siebie w nocy - wszystko wyglądało już w miarę OK, nie było zamykania na noc nie było łapoczynów ale nagle Bulik postanowił inaczej na małego reagować. Wcześniej nawet jak go obserwował i syczał to nie posuwał się do takich gestów. Tak jak wcześniej zaznaczyłam, większość naszego wspólnego dnia wygląda całkiem normalnie. Dopiero wieczorem i rano mam okazję oglądać Bunia w zupełnie innej odsłonie. Generalnie jak się widzą to najpierw podchodzą do siebie, grzecznie wąchają, wczoraj nawet widziałam jak go Bulik po obróżce polizał ale za moment potrafi być atak. Tak właśnie było wczoraj rano... Siedzieliśmy w kuchni - Bulik leżał, odwróciłam się dosłownie na 5 s. Żeby wyjąc Marcelkowi z pojemnika na talerzyk uprzednio przygotowane mięsko i nagle usłyszałam wrzask. Każda z Was dziewczyny, która kiedykolwiek widziała swojego kota w takim położeniu wie jak to boli.
Ja jednak każdegodnia wstaję pełna nadziei, że dzisiaj już będzie inaczej, że Bulik cały wieczór będzie miły dla Marcelka i każdego dnia jest tak samo niestety, jakbym się nie wyluzowała, jakbym mojego Bunia nie starała się wybawić, jakbym się na nim nie koncentrowała on i tak dybie na życie małego.
Awatar użytkownika
Fusiu
Agilisowy Rezydent
Posty: 6671
Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
Płeć: kobieta
Skąd: Nowy Sacz

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: Fusiu »

Mój Magnus nie bawi się niczym. Nigdy się nie bawił. Wędki, myszki, piłeczki- nic...

Ale odkryłam rureczkę do napojów lub taki plastikowy zip do zaciskania... no i zaczęło się szaleństwo. Spróbuj. Może Bulinkowi się spodoba? <ok>

Bardzo mocno życzę Ci, aby sprawy szybko przybrały dobry obrót. U beev było to samo. Moris i Fidonia miały koszmarne początki. Teraz ma 4 koty, i wszystkie szczęśliwe.

Może podasz chłopakom Enisyl F, który nie tylko podnosi odporność, ale również wycisza

:kotek: :kotek:
Awatar użytkownika
Kasik
Agilisowy Rezydent
Posty: 5350
Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
Płeć: kobieta
Skąd: Szczecin

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: Kasik »

Będzie dobrze, no przecież musi być <ok> :hug: Bardzo Wam kibicuję i śle ciepłe myśli :roza:
To wciaz są początki, spróbuj trochę wyluzować, chociaż wiem, że trudno w takiej sytuacji ....
Awatar użytkownika
Kamila
Agilisowy Rezydent
Posty: 3773
Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
Płeć: kobieta
Skąd: Bydgoszcz

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: Kamila »

Aurorko :hug: :hug: :hug: :hug: :hug: :hug: żadnej mądrej rady Ci dac nie umiem, od tego są nasze kochane doświadczone Kolezanki :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: ale za to mocno zaciskam <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> i wierzę, że się kotki dogadają.
Asia dobrze pisze o tej rureczce/słomce. Moja Liluszka tez jest mało zabawowa a za słomką (taką przyciętą do ok 6 cm) gania jak oszalała, szczególnie jak jej podrzucam do góry, albo wrzucam pod mable, może i Bulikowi się spodoba <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
aurora80
Posty: 648
Rejestracja: 12 cze 2015, 23:41
Płeć: kobieta
Skąd: Warszawa/Marki

Re: Mój liliowy skarb

Post autor: aurora80 »

Wielkie dzięki :-) Dzisiaj się uśmiecham. Nie zamykaliśmy drzwi na noc i nic się nie stało <mrgreen> Rano były pewne zajścia ale nie doszło do drastycznych scen. Obserwowałam ich i miałam wrażenie że Bunio chciał się chyba bawić w ganianki ale Marcyś nie skojarzył. Generalnie jak Bulik podchodzi do małego to on zaczyna machać łapką, najgorzej jest kiedy się położy na bok i macha łapkami ( tak wiem to postawa obronna) bo wtedy Bunio wąchając go dostaje po nosie i dodatkowo widzi, że ten mały się go boi. Wtedy zaczyna go tarmosić. Oczywiście to są sekundy a nie, że stoję i się spokojnie przyglądam jak moje koty się obkładają, nie myślcie sobie. W nocy mały wybrał na spanie duży pokój i mojego męża a Buliczek mnie i sypialnię, także w sumie zmienili całkowicie dotychczasową konfigurację nocowania. Trochę to dziwnie wyglądało bo w pewnym momencie Bunio wpadł do sypialni, wbiegł na parapet i wpatrywał się w otwarte drzwi wg mnie z małą paniką w oczach. Potem schował się za łóżkiem czego nigdy nie robi. Za jakiś czas wyszedł ale wyglądała ta cała sytuacja osobliwie. W sumie to wstyd się przyznać ale leżałam na łóżku zastpiając i nagle poczułam zapach obróżki. Wiedziałam, że on siedzi za łóżkiem na wysokości mojej głowy... Trochę się zaniepokoiłem, czy on na mnie nieskoczy. Zaczynam z tego wszystkiego wariować i zachowywać się jak ci wszyscy dziwni ludzie, którzy w życiu nie mieli do czynienia z kotem i w ich głowach pokutuje stereotyp kota dusiciela. Wariatka! :mimbla:
Ostatnio jak wracaliśmy od weta i spotkała nas sąsiadka to patrząc na Bunia w transporterze spytała czy taki wielki kot to nie zrobi krzywdy. Nie wiedziałam o co jej chodzi. W pierwszym momencie byłam tak zaskoczona, że wydusiłam z siebie jedynie " komu?" a ona na to, że psu, człowiekowi. Rozśmieszyło mnie to. Odeszła od nas mówiąc, że ona by się go bała. Taaaak, zdecydowanie odwala mi <rotfl>
Zablokowany