Ktoś już pisał o fotografowaniu czarnych kotów , tyle udało mi się zrobić <oops>
Maluszki mają prawie dobre oczka i noski , mama dwa razy dziennie przemywa solą fizjologiczną i kropi antybiotykiem , zastrzyk działa dwa tygodnie i myślę , że nie trzeba będzie powtarzać . Byłam u rodziców prawie cały dzień i żaden diabełek nie kichnął :-) Od wczoraj wychodzą z tej wielkiej drewnianej donicy którą kocia mama wybrała im na dom . Zdjęcie zrobione jest właśnie na jej tle . Takie odważne są kiedy obok jest mama :-) Niestety nie uznają innego miejsca do mieszkania , z uporem maniaka wracają do drewnianej donicy na tarasie . Oglądam na allegro ocieplane budy dla kotów .Chyba kupię i postawię na tarasie obok donicy może się skuszą , bo noce coraz chłodniejsze . Brzuszki mają grubiutkie , a mama kocica pochłania ogromne ilości jedzenia

Siedziałyśmy dzisiaj z mamą na tarasie pijąc kawę , tak metr od donicy i zobaczyłyśmy jak kotka idzie dumna przez ogród niosąc wielką mysz <shock> przeszła obok nas , wskoczyła do donicy i położyła ją kociętom , a one obwąchały i zaczęły się bawić kolacją <lol> myślę , że nie wiedziały do czego służy , ale mama oswaja je z zapachem futrem . Po jakiejś godzinie kotka zjadła wyślinioną przez dzieci kolację . Cudowna z niej mama
