Jesteśmy po wizycie. Cewnik zdjęty <tańczy> Nie macie pojęcia jak wielką radość mi to sprawiło. Kto miał kota z cewnikiem, wie o czym mówię...Teraz muszę kotka doprowadzić do przyzwoitego stanu, bo od wczoraj Leonek nazywany jest przeze mnie pieszczotliwie "Moim Śmierdziuszkiem" <gwiżdże>
Kupiłam kubraczek, więc z kołnierzem już się pożegnaliśmy. Leon jeszcze nie wie co go czeka, bo jeszcze nie został "zakubraczkowany". Czekam aż mu sierść wyschnie, bo musiałam go trochę spłukać. Dostaliśmy antybiotyk na kolejne osiem dni i po tym czasie ściągamy szwy. Mam nadzieję, że najgorsze już za nami :-)
Dziękuję za wszystkie kciuki. Jak zwykle mogłam na Was liczyć
Radość ma była przedwczesna Leon nie jest w stanie zaakceptować kubraczka. Jego depresja kubraczkowa dochodzi do takiego stopnia, że sika pod siebie Zdjęłam mu ten okropny kubrak, umył się, wyspał i zaczął interesować się raną. Nakleiłam mu plaster z opatrunkiem, chociaż wiem, że to niezbyt dobry pomysł. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji, czy taki plaster może być stosowany. Nie macie pojęcia jaki on jest biedny