u nas huki były straszne i też za każdym razem myślałam o tych wszystkich zwierzakach ...
popieram te miasta które ze strzelanek rezygnują ...
byłam kiedyś na pięknym pokazie laserowym i uważam, że jak najbardziej można strzelanki takim pokazem zastąpić ...
ale to raczej sami ludzie fajerwerków hukowych używają ...
czasem pod samym czyimś domem ... huk jest wtedy okrutny ...
u mnie Bronuś jakoś sobie z tym radzi ... młoda troszkę gorzej ... ale na szczęście nie jest aż tak źle ...
ale gorzej z pieskami ...
Ja tez jestem za tym, zeby z fajerwerków zrezygnować, ale niektórym ludziom nie przegadasz
U nas strzelali tez zaraz obok osiedla, mieszkamy na parterze, ale akurat z salonu było widac wszystko i huk był spory. O dziwo oba kotki siedziały jak urzeczone na parapecie i oglądały <lol>
Biedna Myszeczka
Liluszku trzeba było do tej ślicznej budki się schować co ci pańcia kupiła
Na szczęście kolejne głupie strzały dopiero za rok...
U nas Misie były dzielne, nawet zaciekawione kolorami na niebie <mrgreen>
Ale młodsza sunia rodziców cierpiała okrutnie Prawie dwie godziny trzęsła mi się przytulając jednocześnie bidulka Tak mi jej było szkoda...
Dziękuję Netko Tobie i wszystkim forumowym Cioteczkom również życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku
U mnie niestety huków ciąg dalszy. To co nie wystrzelali w Sylwestra wystrzeliwują teraz Na szczęście takie pojedyńcze wystrzały Lultka nie przerażają, najwyżej otworzy oko jak drzemie <lol>
A do budki Liluch włazi tylko na chwilę i zaraz wyłazi. Zmieniłam miejsce i teraz stoi na podłodze, no zobaczymy, najwyżej wystawię na allegro. Byłam przekonana, że się mojej dzidziusi spodoba, bo filcowa, twarda, duża i zaciemniona (poduszkę ze środka wyjęłam - Liluch nie lubi miękkiego) <oops>
Kamilko, samych wspaniałości życzę całej waszej kocio-ludzkiej rodzinie w 2017 roku i każdym kolejnym... no i zdrowia przede wszystkim, bo ono jednak jest najważniejsze...
U mnie tez wysadzanie osiedla jest kontynuowane przez różnych troglodytów w dniu dzisiejszym. Sama mam już tego dosyć...
Mam nadzieję, że już wszyscy mamy ciszę za oknami <ok>
A Liluszek... <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Kamilko weź mi wytłumacz proszę jak Ty się powstrzymujesz żeby cały czas nie całować tego cuuudnego pysia... <gwiżdże>
Ja bym nie dała rady... <roll>
Neta pisze:
Kamilko weź mi wytłumacz proszę jak Ty się powstrzymujesz żeby cały czas nie całować tego cuuudnego pysia... <gwiżdże>
Ja bym nie dała rady... <roll>
<zakochana> <zakochana> <zakochana>
Anetko, ja się wcale nie powstrzymuję, całuję ile wlezie, tym bardziej, że Liluch mocno całuśna jest, sama nadstawia pysia :-)