„Na tropie nocnych imprezowiczów”
- Ja tym razem ze skargą na hałasy panujące po 22-giej w ogrodzie. Niby ma być cisza nocna, a tu zewsząd dochodzą odgłosy pijackich śpiewów i awantur. Przez to nie wysypiam się należycie i mam podkrążone oczy. O!
- Coś podobnego! Nie zauważyłem. A kto to niby tak rozrabia?
- Jak to kto, głuchoto jedna! Najpierw do północy skrzypi namiętnie jakiś Paganini. Milknie, gdy dwa wściekłe burasy zza płotu skalpują się nawzajem. Ton ich walce nadaje buldog od drugiego sąsiada, podbijając basy. A jak już cały ten chór słabnie, armia Kumatej zaczyna testy rozciągliwości gumy do żucia. Massssakra!!!
- To co? Zadzwonię chyba po straż miejską - z właściwą sobie flegmatycznością Koko znalazł wygodne rozwiązanie problemu.
- Jeszcze czego!- zagotowała się Niunia. – Sami odszukamy Kumatą i nauczymy kultury. A z resztą hołoty policzymy się przy okazji.
- Ja przeszukam szuwary, a ty przeczesz busz nad rzeką – padły dyspozycje od Dziądzialskiej.
- I jeszcze jedno tajne miejsce do obcykania.
- Gdzie się zaszyłeś, Koko?
- I co? Masz jakiś trop?
- Aaaa… to tu się zamelinowałaś! Mrrrauuu…- Koko w końcu nakrył Kumatą w gąszczu.
- Czego!!! Łapy przy sobie!
- W nogi, babo! Szkarada zapluła mi oko!
- Aż zaschło mi w gardle po tych emocjach.
