To rynna, strzałką zaznaczone miejsce, gdzie koty znikają, nie znalazłem dostępu do tego miejsca od strony strychu, wydaje się, że to miejsce, do którego jest dostęp tylko z rynny. Dookoła strome dachówki, możliwy atak tylko z drabiny. Na foto też dwa łebki kierowników budowy pilnie obserwujących dwunoga miotającego się po podwórku. Nie ma opcji sprawdzenia ilości Diabłów

Gigant w swoim więzieniu zrobionym z szafki, dokręcone na szybko znalezione płyty bo skubany był zdeterminowany by znów być na gigancie

Climber w nowej wersji więzienia. Jak widać budowa więzienia wymagała tylko urwania drzwiczek od szafki.
Wodę miały, na podwórku stoi zawsze miska z wodą ale nie wiem czy małe mają pozwolenie zejścia z dachu. Wydaje mi się że moje z nimi spotkania to efekt przypadkowych upadków z wysokości. Tam, gdzie znalazłem Giganta i Climbera nie ma możliwości dostania się inną drogą niż desant powietrzny. Za stawianie misek z wodą w rynnie inwestor uzna mnie za wariata a raczej zależy mi, żeby mnie polecił swoim znajomym
Takie maleństwa mogą już jeść suchą karmę? Mam torebkę karmy, na którą Jaskier nie chce nawet patrzeć, mogę im zanieść jeśli to im nie zaszkodzi. Na razie nic koledze nie będzie przeszkadzać bo tam nie mieszka - trwa remont, problem będzie gdy się tam wprowadzi.
Nie latam z aparatem ZA KOTAMI. Muszę dokumentować etapy prac a koty łapią się "przy okazji".

