Gilbercik jesteś ślicznym koteczkiem
Ile roboty masz tam u siebie, wszystko spatrolować, przypilnować, poukładać w szufladach, dobrze, że Pańcia ci takiego słodkiego pomocnika zamówiła
Śliczny czekuladek
Przyszedłem na skargę na Pańcię. Miałem przez nią naprawdę koszmarny weekend. Zaczęło się, jak same wiecie, deszczowym i pochmurnym piątkiem. Nawet nie mogłem wyjść do ogródka, a motyle tam pewnie szalały. Po południu było jeszcze gorzej bo Pańcia wyciągnęła transporter i chciała mnie do niego zapakować. Na nic zdały się moje ucieczki pod łózko - po prostu mnie stamtąd wyciągnęła. Ale to jeszcze nic. Najgorsze dopiero nadeszło. Zawiozła mnie do weta, gdzie ogolono mi łapkę, pokłuto mnie, zrobiono mi jakiś test i znowu mnie pokłuto, obmacano mi nóżki i kazano mi tam wyczyniać jakieś akrobacje na dwóch łapkach. Nie było też mojej ulubionej pani dr, która się mną należycie zachwyca. Drogie Ciocie, to było piekło. Sobota i niedziela też nie były lepsze, bo Pańcia nie wypuszczała mnie do ogródka. Dopiero dzisiaj na chwilkę uciekłem.
Wasz Gilbert
Jak już Gilbert wspomniał, w piątek byliśmy u weta na teście na białaczkę i na szczepionce. Na szczęście wynik był negatywny i można było go zaszczepić. Dodatkowo wet obmacał i obejrzał jego łapki i wszystko jest w porządku. Jeśli wszystko będzie ok to mamy rok spokoju.
joakar pisze: ↑26 cze 2017, 21:15
Nie było też mojej ulubionej pani dr, która się mną należycie zachwyca. Drogie Ciocie, to było piekło. [/i]
Gilberciku na szczęście tutaj są ciocie, które chętnie nadrobią to niedopuszczalne niedopatrzenie i pozachwycają się Tobą odpowiednio
Slodziakiem jestem wspaniałym
Duuużo zdrówka