Koko chyba się domyślił, że zamierzasz zabrać to nowe, wygodne i stylowe legowisko
Koko i Niunia
- EmilkaR
- Posty: 334
- Rejestracja: 13 kwie 2017, 12:41
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Augustów
Re: Koko i Niunia
O rety jakie spojrzenie
Koko chyba się domyślił, że zamierzasz zabrać to nowe, wygodne i stylowe legowisko

Koko chyba się domyślił, że zamierzasz zabrać to nowe, wygodne i stylowe legowisko
- elwiska3
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5444
- Rejestracja: 25 paź 2011, 15:27
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dąbrowa Górnicza
Re: Koko i Niunia
Poproszę zatem o kartę kolonijną do wypełnienia
Karmelek w Tośkowej szkole jest wzorowym uczniem wiec myśle ze nie sprawi na obozie kłopotów
Pudełka tez kocha wiec możemy się umówić ze w ramach udziału wyposażymy ośrodek kolonijny wvten niezbędny ekwipunek
Pudełka tez kocha wiec możemy się umówić ze w ramach udziału wyposażymy ośrodek kolonijny wvten niezbędny ekwipunek
- sandra
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1535
- Rejestracja: 21 sty 2016, 21:14
- Płeć: K
- Skąd: Krakow
Re: Koko i Niunia
wieeeeki mnie tu nie było, ale właśnie nadrobiłam
tutaj to zawsze wesoło
zapisałabym i mojego Nanka na któryś z turnusów, ale obawiam się, że po 3 dnaich zostałby odesłany do domu, bo tych jego popisów wokalnych to chyba nikt poza Pańcią nie zniesie
zapisałabym i mojego Nanka na któryś z turnusów, ale obawiam się, że po 3 dnaich zostałby odesłany do domu, bo tych jego popisów wokalnych to chyba nikt poza Pańcią nie zniesie
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Koko i Niunia
Tutaj nawet o wymianie dekodera czyta sie z zapartym tchem
Musisz kiedys koniecznie opowiedziec jakas pasjonujaca historie jak sprzatasz w piwnicy, obierasz kartofle albo cos rownie "atrakcyjnego"
- annishere
- Posty: 136
- Rejestracja: 25 cze 2017, 11:46
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dąbrowa Górnicza/Warszawa
Re: Koko i Niunia
Moja Kreweta umiłowała sobie karton z Zooplusa. Taki duży, bo wówczas realizowaliśmy spore zamówienie. Gdzie tam zabawki, domki.Tylko TEN karton. W małe pudełka jak koty z internetów to się nie pakuje. Wiadomo, najlepszy karton to taki jak Hummer wśród kartonów- wielki, wygodny i robi wrażenie. Jak celebrytka jakaś no.Danusia pisze: ↑21 cze 2017, 06:12 Magiczne pudła![]()
A co tam Rufi , czy jakiś inny cudny kocio - markowy produkt do leżakowania zwykła tektura najlepiej ECO używana i po przejściach i kot szczęśliwy![]()
![]()
Dostałam od własnego dziecięcia na Dzień Matki torbę worekprzyjechała do mnie z Bydgoszczy
w pięknym dużym pudle które
momentalnie zawłaszczyła Kalucha i stoi teraz jako kolejny jej mebel w pokoju ,a ja patrzę w lustro kiedy mi skrzydła zaczną rosnąć bo na podłodze coraz mniej miejsca
![]()
![]()
Ale nic to jeszcze trochę i się nam metraż powiększyale nie na pudła mam nadzieję
![]()
Koko![]()
![]()
![]()
![]()
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Koko i Niunia
czy BabaJaga wysłała kociaste na wywczasy, czy co???? Gdzie jest Koko i Niunia ja się pytam

- Danusia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5837
- Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: Koko i Niunia
Ach właśnie, oni z Gdańska, a tam ulewy i podtopienia

- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Koko i Niunia
Takie sprytne kociska
BJ : pedem nam tu pelne sprawozdanie z sytuacji dawaj
- BabaJaga
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1294
- Rejestracja: 05 cze 2016, 11:52
- Płeć: K
- Skąd: Gdańsk
Re: Koko i Niunia
No faktycznie, że zapuściłam nasz wątek. Dziękujemy, że jeszcze o nas pamiętacie.
Normalnie, przez pajęczyny ciężko się przebić. To chyba lato tak rozleniwia. Ale nic to. Już zdaję relację, co i jak u nas... "OMC powodzian".
A potem koniecznie do innych wąteczków koniecznie pozaglądam. Historyjka, chyba na czasie:
„Wyścig ślimaków”
W ostatnim tygodniu upalne, letnie niebo nad naszym domem zasnuwały ponure chmurzyska. Grzmiało, błyskało i lało. Przyroda doznała rześkości, a i kociska buszowały po ogrodzie ze zdwojoną werwą. Zwłaszcza wtedy, gdy tylko prysznic z nieba był chwilowo zakręcony.

W zaroślach ogrodu pojawiły się też pewne oślizłe typy. Wyglądały na dobrze wypasione i dość wysportowane. I nie dziwota, gdyż z rana dokumentnie splądrowały rabatkę z aksamitkami. BabaJaga była wkurzona na maksa, bo ledwo poprzedniego dnia posadziła je (znaczy się aksamitki) w ogrodzie.
Koko wpadł na genialny pomysł, aby dla rozrywki zorganizować wyścig z udziałem m.in. wyżej wzmiankowanych mięśniaków..
- Niunia, idę o zakład, że Jednonodzy szybciej przemierzą odcinek jednego metra, niż ty czterokrotnie okrążysz staw ogrodowy – rzucił prowokujące wyzwanie.

- A niby to dlaczego ja mam robić cztery kółka, a oni tylko jeden metr po prostej? – Niunia asekuracyjnie dociekała sprawiedliwości w regułach gry.

- Bo ty masz cztery nogi i jeden ogon, a oni tylko jedną ogononogę (wash and go), a na dodatek plecak z namiotem na garbie – Koko jasno wyłuszczył jedynie słuszne argumenty.

- No dobra. Niech i tak będzie. Ale ponieważ nie ufam ci, Koko, więc wcześniej sprawdzę, czy kolesie przypadkiem nie brali dopingu.
- A co? Podejrzewasz, że sobie przyczepili wrotki? Ha, ha, haaa…!

- Dawaj, mała! Nie marudź. Wszyscy do biegu! Gotowi! Start!!! – i całe towarzystwo dziarsko ruszyło z bloków.

Koko, jako żywo zainteresowany swoją wygraną, na początku pilnie nadzorował, aby Jednonodzy przypadkiem nie zmienili kierunku na przeciwny względem wyznaczonej mety przy ławce. Zwłaszcza, że BabaJaga z uporem maniaka znowu zabrała się za flancowanie nowej partii aksamitek na wcześniej splądrowanej rabacie.

- Może potrzebujesz łyk wody, mała? To dopiero pierwsze okrążenie! – w międzyczasie też lekko osłabiał zawodniczkę. – Ten wyścig jakiś taki mało dynamiczny. Chyba mogę sobie pozwolić na krótką drzemkę. Miauuu…

- Gdybym wiedziała, że po drodze napotkam tyle obiektów rozpraszających uwagę, podwoiłabym stawkę wygranej. O Kumata! Hello!
- Mrowisko w macierzance? Muszę tu koniecznie wrócić. Na masażyk.

- Mam czas, to pozbędę się jeszcze szczypawek z futerka.

-Nie wypada też po drodze nie zawitać do kolegi Iglastego. Tylko na chwilkę, oczywiście.

Skutkiem tych wszystkich złożonych manewrów Niunia straciła orientację nie tylko co do liczby zaliczonych okrążeń wokół stawu, ale i kierunku marszruty.

A w międzyczasie, Koko zakończył drzemkę i zorientował się, że nie tylko Niunia gdzieś przepadła, ale i Jednonodzy… dali nogę, a BabaJaga… znowu płacze nad grządką. Hmmm…

- Tak to już jest, że jak kot śpi, to… ehe, ehe, ehe…tamtego… harcują.

- No widzisz, Koko, następnym razem to ty będziesz latał wkoło stawu, a ja będę lizała lody z bitą śmietaną i zapisywała punkty. Dziewczynki są jednak bardziej sumienne.

„Wyścig ślimaków”
W ostatnim tygodniu upalne, letnie niebo nad naszym domem zasnuwały ponure chmurzyska. Grzmiało, błyskało i lało. Przyroda doznała rześkości, a i kociska buszowały po ogrodzie ze zdwojoną werwą. Zwłaszcza wtedy, gdy tylko prysznic z nieba był chwilowo zakręcony.

W zaroślach ogrodu pojawiły się też pewne oślizłe typy. Wyglądały na dobrze wypasione i dość wysportowane. I nie dziwota, gdyż z rana dokumentnie splądrowały rabatkę z aksamitkami. BabaJaga była wkurzona na maksa, bo ledwo poprzedniego dnia posadziła je (znaczy się aksamitki) w ogrodzie.

Koko wpadł na genialny pomysł, aby dla rozrywki zorganizować wyścig z udziałem m.in. wyżej wzmiankowanych mięśniaków..
- Niunia, idę o zakład, że Jednonodzy szybciej przemierzą odcinek jednego metra, niż ty czterokrotnie okrążysz staw ogrodowy – rzucił prowokujące wyzwanie.

- A niby to dlaczego ja mam robić cztery kółka, a oni tylko jeden metr po prostej? – Niunia asekuracyjnie dociekała sprawiedliwości w regułach gry.

- Bo ty masz cztery nogi i jeden ogon, a oni tylko jedną ogononogę (wash and go), a na dodatek plecak z namiotem na garbie – Koko jasno wyłuszczył jedynie słuszne argumenty.

- No dobra. Niech i tak będzie. Ale ponieważ nie ufam ci, Koko, więc wcześniej sprawdzę, czy kolesie przypadkiem nie brali dopingu.
- A co? Podejrzewasz, że sobie przyczepili wrotki? Ha, ha, haaa…!

- Dawaj, mała! Nie marudź. Wszyscy do biegu! Gotowi! Start!!! – i całe towarzystwo dziarsko ruszyło z bloków.

Koko, jako żywo zainteresowany swoją wygraną, na początku pilnie nadzorował, aby Jednonodzy przypadkiem nie zmienili kierunku na przeciwny względem wyznaczonej mety przy ławce. Zwłaszcza, że BabaJaga z uporem maniaka znowu zabrała się za flancowanie nowej partii aksamitek na wcześniej splądrowanej rabacie.

- Może potrzebujesz łyk wody, mała? To dopiero pierwsze okrążenie! – w międzyczasie też lekko osłabiał zawodniczkę. – Ten wyścig jakiś taki mało dynamiczny. Chyba mogę sobie pozwolić na krótką drzemkę. Miauuu…

- Gdybym wiedziała, że po drodze napotkam tyle obiektów rozpraszających uwagę, podwoiłabym stawkę wygranej. O Kumata! Hello!

- Mrowisko w macierzance? Muszę tu koniecznie wrócić. Na masażyk.

- Mam czas, to pozbędę się jeszcze szczypawek z futerka.

-Nie wypada też po drodze nie zawitać do kolegi Iglastego. Tylko na chwilkę, oczywiście.

Skutkiem tych wszystkich złożonych manewrów Niunia straciła orientację nie tylko co do liczby zaliczonych okrążeń wokół stawu, ale i kierunku marszruty.

A w międzyczasie, Koko zakończył drzemkę i zorientował się, że nie tylko Niunia gdzieś przepadła, ale i Jednonodzy… dali nogę, a BabaJaga… znowu płacze nad grządką. Hmmm…

- Tak to już jest, że jak kot śpi, to… ehe, ehe, ehe…tamtego… harcują.

- No widzisz, Koko, następnym razem to ty będziesz latał wkoło stawu, a ja będę lizała lody z bitą śmietaną i zapisywała punkty. Dziewczynki są jednak bardziej sumienne.
