Jakby co, to ja grosik wyslalam, ale o "przylozenie sie do rozwodu" nie chce byc odpowiedzialna
Rudy świat Malika i Milusia
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Jak fajnie, ze rudaski sie nie chowaly po katach. Oby sie szybko zaakceptowaly z piesem i byly najprzytulasniejszymi kotkami dla Twojej Mamy Beciu
Kasiu dzkeki za konto, zrobie przelew jak tylko prad mi wroci, bo wieje u nas okropnie i znowu cala wies bez pradu jest
Kasiu dzkeki za konto, zrobie przelew jak tylko prad mi wroci, bo wieje u nas okropnie i znowu cala wies bez pradu jest
- Kamila
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3773
- Rejestracja: 04 gru 2015, 13:01
- Płeć: kobieta
- Skąd: Bydgoszcz
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Kolejna historia z happy endem
Dziewczyny jesteście fantastyczne, dawajcie namiary to sypnę grosikiem dla tych pięknych kawalerów.
- PyzowePany
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2664
- Rejestracja: 13 sty 2014, 13:36
- Płeć: K+M
- Skąd: Wrocław
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Odkąd pokazałaś na forum zdjęcia fikuśnych majtasków, dziwne rzeczy się tu dzieją...
Kciuki za rudaski dalej trzymam, ale coś czuję, że szybko dojdą do wniosku że trafiły do kocjego raju na ziemi
- elwiska3
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5444
- Rejestracja: 25 paź 2011, 15:27
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dąbrowa Górnicza
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Ja też tak przeczytałam
- elwiska3
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5444
- Rejestracja: 25 paź 2011, 15:27
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dąbrowa Górnicza
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Ja też po pierwszym do drapaczka coś dorzucę 
- Fusiu
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6671
- Rejestracja: 04 sty 2014, 09:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Nowy Sacz
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Super, że u Rudasków dobrze 
Oby tak dalej
Oby tak dalej
- madziulam2
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2820
- Rejestracja: 17 lis 2009, 18:18
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kraków
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
I Ja się chcę dorzucić - to dość duże kotki więc i drapak musi być porządny!!
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Kochani wybaczcie, że odzywam się tak późno, ale na prawdę wcześniej nie dałam rady
Nie bardzo wiem od czego zacząć, więc najlepiej zacznę od początku
W środę wieczorem zobaczyłam na FB post, który Kasia udostępniła. Przeczytałam go i serce mi drgnęło. Nie wiem dlaczego akurat na te kotki zareagowałam bardziej niż na inne bidy. Na FB codziennie jest kilka nowych ogłoszeń o poszukiwanych domkach dla kocich biedaków. Być może dlatego, że wolontariuszkom zależało, żeby poszły do adopcji razem do jednego domku. Czas mijał a nikt ich nie chciał. Zadzwoniłam do mojej mamci z pytaniem czy wzięłaby dwa kocurki, które pilnie szukają domku. Moja mama nie raz wspominała, że chciałaby mieć w domu kotka. Odpowiedź mojej mamy była taka, że nie może pozwolić sobie na kotki z bardzo prozaicznej przyczyny - zwyczajnie nie byłoby jej stać na utrzymanie ich. Zadeklarowałam więc, że biorę na siebie ich utrzymanie. I mama się zgodziła
Zadzwoniłam więc na podany w ogłoszeniu nr telefonu. Zadeklarowałam chęć adopcji obu rudasków. Uzgodniłam wolontariuszką co dalej. Napisałam do moich kochanych dziewczyn Kasi, Joli i Agnieszki i się zaczęło! Dziewczyny zaczęły szaleństwo wyprawkowe
Babeczki, wiecie jak bardzo Was kocham
W sobotę musieliśmy wstać o 4:00 nad ranem. Do Szczecina zajechaliśmy ok 11-tej. Podróż powrotna była niezwykle trudna. Ale to nie kotki sprawiały problemy tylko niezwykłe korki na drogach. Musieliśmy szukać objazdów, by jak najszybciej dotrzeć z koteczkami do domu. Ale one jakby wiedziały, że jadą do swojego nowego domku, gdzie będą kochane i rozpieszczane, bo cierpliwie znosiły trud podróży. Na jednym z postojów dałam im chrupeczki. Zjadły z wielkim apetytem. Jeden z Rudasków, który teraz nazywa się Malik, dawał mi buziaczki
Jakie to było wzruszające. Przecież dopiero się poznaliśmy, warunki ekstremalne a on był taki przyjazny. Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, kotki kolejny raz nas zaskoczyły. Wyszły z transporterków tak pewnie, jakby wróciły do swojego domu. Obeszły pokój, skorzystały z kuwetki, napiły się wody i słuchajcie tego: barankowały, mruczały, robiły grzbieciki, dawały się brać na ręce
To nie były te koty z ogłoszenia. BYły otwarte na człowieka, przyjazne, odważne. Jeden jest bardziej ostrożny, ale drugi niezwykle przebojowy. A jaka gaduła
Żeby nie spały same zamknięte w pokoju (moja mama spała ze swoją sunią), mój mąż został na noc z nimi. Rozwodu nie będzie, bez obaw
Noc minęła bardzo spokojnie. Jak przyjechałam rano to wszyscy już byli na nogach i łapkach
Z zapoznaniem kotków z Żabcią chcieliśmy poczekać kilka dni. Chcieliśmy dać kotom czas na aklimatyzację w nowym miejscu a dopiero później próbować zapoznania kotów z psem. Ale zwierzaki wybrały inaczej. Żabcia siedziała z jednej strony drzwi, a Malik z drugiej i miauczał do niej. Zastanawiałam się co robić. Koty wychowywały się z amstafem, wyraźnie jeden z nich chciał wyjść do psa. Pomyślałam, że zaryzykujemy i otworzymy drzwi, nie pozwalając psu wejść do pokoju, ale żeby koty mogły zobaczyć psa. I wiecie co? Po kilku godzinach Malik strzela baranki Żabci
Kończąc napiszę tylko, że warto było przejechać te 1000 km wczoraj. Malik i Miluś to cudowne koty. Kocham je jakby były moje własne
I już całkiem na koniec: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM Z CAŁEGO SERCA. JESTEŚCIE WSPANIALI
Ja wiedziałam, że to forum skupia same wyjątkowe osoby, a teraz mam okazję przekonać się osobiście jak bardzo cudownymi ludźmi jesteście

Nie bardzo wiem od czego zacząć, więc najlepiej zacznę od początku
W środę wieczorem zobaczyłam na FB post, który Kasia udostępniła. Przeczytałam go i serce mi drgnęło. Nie wiem dlaczego akurat na te kotki zareagowałam bardziej niż na inne bidy. Na FB codziennie jest kilka nowych ogłoszeń o poszukiwanych domkach dla kocich biedaków. Być może dlatego, że wolontariuszkom zależało, żeby poszły do adopcji razem do jednego domku. Czas mijał a nikt ich nie chciał. Zadzwoniłam do mojej mamci z pytaniem czy wzięłaby dwa kocurki, które pilnie szukają domku. Moja mama nie raz wspominała, że chciałaby mieć w domu kotka. Odpowiedź mojej mamy była taka, że nie może pozwolić sobie na kotki z bardzo prozaicznej przyczyny - zwyczajnie nie byłoby jej stać na utrzymanie ich. Zadeklarowałam więc, że biorę na siebie ich utrzymanie. I mama się zgodziła
W sobotę musieliśmy wstać o 4:00 nad ranem. Do Szczecina zajechaliśmy ok 11-tej. Podróż powrotna była niezwykle trudna. Ale to nie kotki sprawiały problemy tylko niezwykłe korki na drogach. Musieliśmy szukać objazdów, by jak najszybciej dotrzeć z koteczkami do domu. Ale one jakby wiedziały, że jadą do swojego nowego domku, gdzie będą kochane i rozpieszczane, bo cierpliwie znosiły trud podróży. Na jednym z postojów dałam im chrupeczki. Zjadły z wielkim apetytem. Jeden z Rudasków, który teraz nazywa się Malik, dawał mi buziaczki
Z zapoznaniem kotków z Żabcią chcieliśmy poczekać kilka dni. Chcieliśmy dać kotom czas na aklimatyzację w nowym miejscu a dopiero później próbować zapoznania kotów z psem. Ale zwierzaki wybrały inaczej. Żabcia siedziała z jednej strony drzwi, a Malik z drugiej i miauczał do niej. Zastanawiałam się co robić. Koty wychowywały się z amstafem, wyraźnie jeden z nich chciał wyjść do psa. Pomyślałam, że zaryzykujemy i otworzymy drzwi, nie pozwalając psu wejść do pokoju, ale żeby koty mogły zobaczyć psa. I wiecie co? Po kilku godzinach Malik strzela baranki Żabci
I już całkiem na koniec: DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM Z CAŁEGO SERCA. JESTEŚCIE WSPANIALI
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: KOCHANI!!! Rudaski ze Szczecina znalazły dom, ale do szczęscia jeszcze ciut brakuje...
Beciu kochana, no znowu mi się oczka spociły przez Ciebie
Niesamowite są koteczki i takie przyjazne, no jak można było je oddać tak bez serca do schroniska, nie mieści mi się to w głowie. Cieszę się ogromnie, że aklimatyzacja poszła w ekspresowym tempie, lepiej nie można sobie było wymarzyć. Myślę, że chłopaki z pieskiem będą się kochały, a i mama będzie szczęśliwa mając takich przytulaków koło siebie

Niesamowite są koteczki i takie przyjazne, no jak można było je oddać tak bez serca do schroniska, nie mieści mi się to w głowie. Cieszę się ogromnie, że aklimatyzacja poszła w ekspresowym tempie, lepiej nie można sobie było wymarzyć. Myślę, że chłopaki z pieskiem będą się kochały, a i mama będzie szczęśliwa mając takich przytulaków koło siebie