No
Podałam dziś pierwszy raz insulinę ...
pomiar glukometrem dziś znów dopiero za 3 razem

już mi się wydawało, że wszystko opanowałam ... a jak to w życiu ... nie można być pewnym siebie ...
Natomiast odmierzenie tak minimalnej dawki jak kropla wypływająca z mikro igły - to naprawdę wyczyn nie lada ...
nie mam pewności czy ta kropla trafiła do Bronusiowego organizmu, ale mam taką nadzieję ...
Póki nie przyjdą prawidłowe strzykawki muszę sobie radzić w ten sposób. Potem zresztą wcale nie będzie aż tak dużo łatwiej
Robię to wszystko w okularach zegarmistrzowskich ... TŻ się ze mnie śmieje ...
Co do Bronusia ... to jest zniecierpliwiony kolejnymi próbami złapania krewki z uszka ... podczas pierwszej próby siedzi grzecznie i bardzo cierpliwie, ale potem już zaczyna główką ruszać i uszkami strzyc ...
Natomiast sam zastrzyk - bez reakcji
Robię mu go zresztą w trakcie jedzenia ... bo po tych moich nieudolnych próbach łapania krewki ... dopada do miski jak szalony ...
