Harita Agilis Cattus*Pl i Lio Mazuria*PL

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Vanicca
Posty: 1020
Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15

Post autor: Vanicca »

Karton doszedł cały i nienaruszony <mrgreen> . Od razu został odpowiednio wycięty i zaakceptowany.

Byłyśmy w poniedziałek na badaniach. Robiłam Puszkowi "Pakiet 1", czyli RTG klatki piersiowej, krew, mocz i EKG. Do tego testy na FIV i FeLV i szczepiliśmy wściekliznę. Sporo tego było... Chciałam jej zrobić "Pakiet 2", ale wobec cyrku jaki moja kota odstawiła podarowałam jej to USG.

Zaczynając od początku... Byłyśmy umówione na 9. Warunki bardzo komfortowe, bo w przychodni była jedynie Pani weterynarz i my :-) . Harita została wymiętolona i obcałowana po czym ustaliłyśmy, że pierwsze będzie EKG jako badanie najmniej przyjemne (jaki to był błąd!). Harita jako kotka dumna, odważna i pewna siebie sama wyszła z transporterka i czekała na to co się będzie działo. Już pierwszy kabelek jej się nie podobał... Ofukała nas ostrzegawczo, ale nic złego się nie działo. Cały sprzęt został podłączony, badanie przeprowadzone było sprawnie i na pamiątkę dostałyśmy druczek z zapisem poziomu wściekłości Kudłatki :-) . Każde burknięcie z jej strony zaowocowało pięknym wystrzałem na wykresie.

Po odłączeniu kabelków jak można się domyślać Harita nie chciała z nami dalej współpracować. Obrażona uciekła do transporterka. Pani doktor dała jej chwilę na pozbieranie się i przystąpiła do pobierania krwi. Tutaj zaczął się koszmar. Zakładanie opaski było jeszcze w miarę w porządku i nic nie zapowiadało katastrofy, ale jak tylko wetka wbiła jej igłę Harita nie wytrzymała i atakując wszystko co popadnie wyswobodziła się i uciekła do transportera. Dostała chwilę dla siebie, ale dalej była bardzo zdenerwowana, więc wetka zaproponowała RTG.

Prześwietlenie poszło bardzo sprawnie. Obyło się nawet bez fukania. Ja się uspokoiłam i próbowałam sobie wmówić, że teraz z tą krwią nie będzie tak źle... Nie mogłam się bardziej mylić :-| ...

Harita zrobiła nam PIEKŁO przy drugiej próbie pobrania krwi. Krew się lała, ale nie jej, tylko nasza. Wetka została pięknie ugryziona i podrapana, a ja podrapana. Moja kota darła się przy tym wszystkim niemiłosiernie. Żaden kot z tych durnych filmików na YouTube nawet do pięt jej w tym nie dorasta. Ja w pewnym momencie się poddałam, ale wetka twardo obstawiała przy swoim. Co było słuszne, bo jeśli Harita raz by wygrała to przy kolejnych gdyby się coś działo i trzeba by jej było pobrać krew byłoby tylko gorzej. Zawinięcie w "kocykowy kaftan bezpieczeństwa" też nic nie dawało, Harita bardzo szybko się wyswabadzała, a mi tylko przybywało szram na rękach. Skończyło się ciasnym zawinięciem i założeniem jej kociego kagańca. Przy takim ciśnieniu krew powinna tryskać, a tu prawie nic nie leciało... Krew była bardzo gęsta, prawie czarna, a pobrana próbka niewielka, bo po paru kroplach wszystko krzepło...

Dzisiaj wieczorem będę dzwonić po wyniki. Siuśków nie zrobiliśmy, bo nie udało mi się złapać, Harita jedynie obsikała mi paluchy <oops> . Jak złapię to zawiozę w przyszłym tygodniu i namacalnie odbiorę wyniki, którymi się podzielę. Na zdjęciu wszystko wyszło w porządku, EKG również. FIV i FeLV oczywiście negetywne :-) .

I mój Złośnik słodki, który po tych traumatycznych przeżyciach zaskakująco szybko doszedł do siebie <serce> .

Obrazek

Obrazek


Jeszcze się pochwalimy, że Tomasz dzisiaj obronił pracę dyplomową :-) !
Awatar użytkownika
manita
Agilisowy Rezydent
Posty: 3446
Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
Kontakt:

Post autor: manita »

jaka groźna mina na fotkach <lol>

dla TŻ-ta gratulacje <klaszcze>
Awatar użytkownika
Mago
Super Admin
Posty: 4597
Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Mago »

Vanicca, Twoja Harita matki się nie wyprze <lol> Podobne opisy pobierania krwi Clary, przedstawiała Dorszka.
Najważniejsze, że Złośnikowi badania zrobiono :-) A na przyszłość bedziesz wiedziała co Cię może czekać :-| Nerwów szczerze współczuję. Luniak też ostatnio szopkę odstawił przy pobieraniu krwi więc znam ten ból.

Dla Tomka, za obronę należą się WIELKIE GRATULACJE :winko: :ok:
Awatar użytkownika
Sonia
Agilisowy Rezydent
Posty: 16876
Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
Płeć: K
Skąd: Orzesze

Post autor: Sonia »

Oj to miałaś chrzest bojowy, a Harita pokazała swój pazurek, że jest kotkiem z charakterem, a nie jakieś tam ciepłe kluchy. A krew wetka pobierała jej z przedniej łapki? Mój wet stosuje pobieranie krwi z tylnej łapy i jest to w miarę bezstresowy sposób. Ja w tamtym tygodniu też byłam z Brysią, dwie babki tym razem próbowały jej pobrać krew a ja ją z przodu trzymałam. Brysia nawet nie miauknęła, tylko nie chciała krwi oddać, przez co wkłuwali jej się z 10 razy, 5 igieł wymienili, dopiero na końcu zaczęła jej krew kapać i dało się złapać. Przy takim sposobie pobierania kot leży spokojnie i nie robi żadnych scen.
Dodam jeszcze, że Harita to się zrobiła bardzo duża i okrągła, prawdziwy bryś z niej. Wymiziaj ode mnie bojowniczkę :kotek: :-)
Awatar użytkownika
Kamiko
Hodowca
Posty: 3390
Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
Hodowla: Mazuria*PL
Płeć: kobieta
Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
Kontakt:

Post autor: Kamiko »

Na mordce to jeszcze całkiem spory foch jest widoczny , to jednak są traumatyczne przeżycia dla obu stron.

Gratuluję obrony pracy dyplomowej <klaszcze>
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Oj trzeba pouczyć wetkę było... Szkoda kota, szkoda Was... Co ona przeżyła...

Dlaczego jej nie spremedykowaliście? Takim kotom pobiera się krew w taki sposób, nikt poważnie nie ucierpi, a kot ma stres na krócej - bo w domu, chociaż wychodząc z "pomroczności" też pewnie nie czują się komfortowo, to już wygłaskiwane na kolanach na pewno nie boją się tak potwornie. Jest pewna granica, poza którą nie robię badań na siłę. Muszę je zrobić, ale staram się nie przekraczać granicy, poza którą kot już się nie kontroluje, i w jego mniemaniu zwyczajnie walczy o życie.

Pomysł z pakietem... Same badania jak najbardziej, ale nigdy nie robi się tylu badań na raz, dla kota każde to przeżycie, one nie rozumieją, że to tylko chwilowa niedogodność. No i Harita ma dopiero trochę ponad rok, naprawdę aż tyle dobrodziejstwa nie było jej potrzebne. No, chyba że przy szczepieniach lekarkę coś zaniepokoiło.

No szkoda mi mojej córeczki.

Na drugi raz, wiedząc, że Harita tak bardzo reaguje na badania, napradę proponuję spremedykować. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Teraz dopiero doczytałam o p. Tomaszu, gratuluję obrony!

Mnie czeka jedna w kwietniu, druga w lipcu <strach>
Mysza
Hodowca
Posty: 455
Rejestracja: 14 sie 2009, 08:27
Hodowla: Forastero*PL
Płeć: kobieta
Skąd: prawie Kraków
Kontakt:

Post autor: Mysza »

wetka nie miała specjalnej torby?
Wkłada się tam kota i wyciąga tylko którąś łapkę przez dziurę. Nia ma szans pogryźc i podrapać. Trzeba tylko mocno trzymac tłumoczek bo się rzuca.
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Mysza pisze:wetka nie miała specjalnej torby?
Wkłada się tam kota i wyciąga tylko którąś łapkę przez dziurę. Nia ma szans pogryźc i podrapać. Trzeba tylko mocno trzymac tłumoczek bo się rzuca.
No właśnie jeszcze u żadnego weterynarza nie widziałam takich wynalazków, chociaż wszędzie o nich czytam, i wszędzie są polecane. Moi chyba nie mają.
Awatar użytkownika
Anka
Agilisowy Rezydent
Posty: 1523
Rejestracja: 28 mar 2010, 20:41
Płeć: Kobieta
Skąd: Poznań

Post autor: Anka »

spremedykowac?? Znaczy podac narkoze, czy jakiegoś głupiego jacha??
My Luckowi nigdy krwi nie badalismy i sama zastanawiałam sie nad takim pakietem jakie Vannica opisywała w watku o tej poznańskiej klinice...
Nasz kocuro ogólnie trochę płochliwy jest i zastanawiam się, czy mu nie darowac tej kwri i innych badań, skoro to by byo tak pro forma, a nie koniecznośc, bo nie chciałabym dodatkowego stresu mu dawac, szczególnie, że za chwilke pełen nadmiar stresu w domu bedzie mial i bedzie zmuszony sie przyzwyczaic...

Głaski i przytulasy dla Harity Płochliwej!! :kotek:
ODPOWIEDZ