Mordis jakoś tak spowaznial na buzi, czy mi się wydaje
Pomaranczki Kalisi kocham
A dziękujemy, obserwujemy, leczymy i będziemy powtarzać, najpierw mocz, potem krew. Póki co dramatu nie ma, i miejmy nadzieję, że po leczeniu będzie lepiej
Mordimuś teraz jest trochę przez nas udręczony, bo i te leki 2 razy dziennie, ostatnio co chwilę weterynarz, i jeszcze wodę w niego wciskają strzykawką... to się chłopak namęczył życiem