Kochani, nie odzywałam się od dłuższego czasu ale czuję się jakby w obowiązku ...
niestety mojego ukochanego kudłacza nie ma już z nami. Zachorował i mimo naszej szybkiej i intensywnej reakcji nie udało się go uratować. 1 stycznia 2018 roku, tuż po 6 rano odszedł na moich rękach. Nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły bo to nadal sącząca się rana i ogromna strata wspaniałego przyjaciela. Bardzo ciężko przeszłam tą sytuacje, nie potrafiłam nawet spojrzeć na jakiegokolwiek kota. Zarzekałam się, że już nigdy więcej ...
Czas jednak uczy nas jak żyć w nowej rzeczywistości a ta w której nie ma kota była taka pusta, cicha i bezsensowna...
Trzy tygodnie temu zamieszkał z nami 3 miesięczny kociak. Tym razem wraz w porozumieniu z mężem wybraliśmy inna rasę. Mimo, że moje serce zawsze będzie mocniej biło na widok Norwega to mogłoby to być dla mnie zbyt trudne...
Zamieszkał z nami rusek
Jeśli chodzi o młodego, to nadal bezimienne kociszcze Jeśli macie jakieś pomysły chętnie posłucham.
Przywieźliśmy go bardzo późnym popołudniem w piątek, tak wyglądał jego pierwszy poranek w naszym domu - przy misce psa ;)
Nowy maluszek sliczny
I Asia sie bedzie mniej samotnie czula ze swoimi "Pumpelkami"
Witaj Z POWROTEM, w kazdym razie
Śmierć Norwega to ogromny cios, ciągle gdybam co by było gdybym zrobiła inaczej, pojechała z nim gdzie indziej...i czy gdzieś po drodze zrobiłam coś co miało na to wpływ
Was Też cudownie widzieć
fado123 pisze: ↑25 lip 2018, 17:47
Współczuję z powodu straty
I witam nowego ślicznego rosjanina ;)
Przynajmniej kolor zgadza się z większością tutaj obecnych