W SOBOTĘ kolega zaproponował delikatne spożycie. Jeden drink, drugi drink, zaproponowałem "za zdrowie Gatona".
Na lewą łapkę, na prawą łapkę - koty dużo łapek mają... Za dużo...
Skończyło się tym, że kolega nocował u mnie a ja W PONIEDZIAŁEK pracowałem 2 godziny... i to po południu.
No to ja się pytam: jak Gato miał nie ozdrowieć???
No dobra - Wasze czary i kciuki tez trochę pomogły
A na poważnie - dobrze że z dużej chmury mały deszcz, dużo zdrówka dla futra. Ty też machnij drinka - dziś Ci się należy jak mało komu