Nie było nas w sumie dziesięć dni i to nasz rekord od czasu studiów, dotychczas wyjeżdżaliśmy maksymalnie na tydzień.
Erisia była pod czułą opieką moich rodziców, którzy donosili, że ma apetyt, czuję się dobrze, dużo marudzi na samotność, ale nie chce się bawić.
A po powrocie od razu było tak: Miłego dnia