No nieźle
Myśmy kiedyś mało Kaliski nie zamknęli w lodówce, bo czasem tak jest, że się lodówkę otwiera, bierze coś i zamyka potem biodrem... i ona wtedy wskoczyła, tylko koniec ogona zdążyłam zobaczyć...
U nas czasem tak to wygląda kiedy rozpakowujemy zakupy takie tygodniowe, wtedy lodówka jest dłużej otwarta. Zwykle czekam aż dziewczynki zakończą zwiedzanie i mogę dalej lodówkę zapełniać
Celinka to przy Jadzi leszcz jeśli chodzi o grubość i ilość futra
A Merlin wręcz przeciwnie, kradnie jak leci: makaron, pierogi, szparaga raz ukradł i wciągnął, przypadkowe warzywa typu papryka (chociaż nią to raczej próbował się bawić), o łososiu czy paluszkach krabowych chyba nie muszę wspominać? On z tym w pyszczku potem biega po całym domu i robi rrrrrr i nie daje sobie zabrać.