Ale nie każdy kotek dostaje jeść zawsze jak zrobi słodkie oczka
Bo widzicie, Eris była jedynaczką długo, a ponadto jest damą oraz rozsądną kotką. Więc jak dostaje rano porcję mięska, to rzadko zje całe naraz, musiałoby być wyjątkowe i nowe i ciekawe, na ogół zostawi sobie całkiem sporo na dojedzenie za godzinę, a czasem nawet jakiś kęs na podwieczorek. Merlin natomiast bardzo rzadko nie dojada całej swojej porcji za jednym zamachem, a ponadto on nie zna takiego pojęcia jak "najadłem się tyle, że mnie nie interesuje już jedzenie". Więc żeby nie było jakichś tragicznych dysproporcji w odżywianiu, Erisiowa miseczka jest chowana, kiedy ona od niej odchodzi, a kiedy głodnieje i przychodzi na miejsce, to się pojawia. No i teraz przez tę kwarantannę to Eris ma jak w barze fast food: przychodzi, słodkie oczka, mięso. Ja nie wiem, jak ona zniesie przejście na "no dobra, albo jesz teraz albo o 17", kiedy wrócimy do biura
