Sytuacja bez zmian. Gato rano podjął próby, idzie tylko parafina. Postanowiłam poczekać z wizytą u weta. Czy to dobra decyzja to nie wiem. Biłam się z myślami od rana. Gato jest w bardzo dobrej kondycji, oprócz niemożności zrobienia kupy nie daje żadnych innych znaków, że coś nie tak. Te lewatywy to dla niego koszmar koszmaru, ale z drugiej strony to go ratuje. Może zrobi dziś tę kupę i będzie już dobrze. A może właśnie to początek końca, a ja niepotrzebnie czekam
No ale decyzja już zapadła, kot dostał zupę na śniadanie bo musi coś pić przy Laktulozie, która też dostaje. Na lewatywę musi być na czczo.
Nie puszczajcie kciuków
Mago cały czas trzymam powiem Ci, że ja często myślę o Gato: jak Merlinek ukradł szparaga, to mi się przypomniał; jak rozmawiałam z naszą wetką o zatkaniach, to też mi się przypomniał (dowiedziałam się wtedy, że ona też ma pacjenta z megacolonem, który się od lat trzyma nieźle!). Tak więc rozumiesz, bliski mojemu serduszku jest Twój Gatonek
Gosiu cały czas ściskam za Was kciuki
Wyobrażam sobie jaki to dla Ciebie ogromny stres to ciągłe czekanie na kupolka. U mnie ostatnio, jak Tamisiowi zdarzy się jednodniowa przerwa, to mi się zaraz Gato przypomina i juz zaczynam sie denerwować. A to tylko jeden dzień, a nie jak u Was, że tak musisz walczyć o każdego kupolka. Oby dzisiaj się udało wreszcie zrobić