Miot G - Arabica i GIC Creme Bellucci vom Wernerwald*D

Zablokowany
Awatar użytkownika
Mago
Super Admin
Posty: 4597
Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Mago »

No piękne te maluszki... ciągle zaglądam na stronę i podziwiam kruszynki <zakochana>
Awatar użytkownika
Agnieszka
Posty: 60
Rejestracja: 25 lis 2008, 08:39

Post autor: Agnieszka »

Krowisia Arabisia pięknie się spisała. A wcale nie mały Garfield już mi się w wyobraźnię wdarł. I to jak, ech...
Awatar użytkownika
Kamiko
Hodowca
Posty: 3390
Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
Hodowla: Mazuria*PL
Płeć: kobieta
Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
Kontakt:

Post autor: Kamiko »

Dorszko CUDNE, CUDNE i mamunia i dzieciaczki <serce>
Jak pięknie kolorowo, aż boję się pomyśleć co to będzie jak zaczną rosnąć.
Bana na wątek mi wstawicie żebym nie ogłupiała <mrgreen>
Awatar użytkownika
kesja
Hodowca
Posty: 326
Rejestracja: 25 lis 2008, 11:08

Post autor: kesja »

jakie ładne kociaki!
gratuluje i zycze dobrego "wychowu" :)
Awatar użytkownika
Justyna
Posty: 203
Rejestracja: 26 mar 2009, 12:21

Post autor: Justyna »

Gratuluję <klaszcze> misiaków ,niech zdrowo rosną <zakochana>
...mam już swojego faworyta :kotek: ,pozdrawiam wszystkie maluszki i mamusię
Awatar użytkownika
barbaros20
Posty: 10
Rejestracja: 02 gru 2008, 13:01

Post autor: barbaros20 »

Ja również dołączam sie do gratulacji. Za wszystkie brzdące mocno trzymam kciuki i przesyłam delikatne głaski :kotek:
Awatar użytkownika
kizior
Hodowca
Posty: 1337
Rejestracja: 09 mar 2009, 08:39
Płeć: k
Skąd: Szczecin

Post autor: kizior »

wielkie gratulacje <klaszcze> trzymamy kciuki za mamusię i malce :ok:

ps. widziałam Arabicę jeszcze u Kathrin, urzekła nas dziewczyna wielce <serce>
Awatar użytkownika
truda
Posty: 93
Rejestracja: 25 lis 2008, 12:21

Post autor: truda »

Dopiero dzisiaj zajrzałam na stronę a tu takie rewelacje. <tańczy> Gratulacje dla ślicznej Arabisi i jej właścicielki. <pokłon> Maluchy wszystkie piękne. Kolorki aż oczy bolą. Niech rosną zdrowo. Jeszcze raz gratuluję. <klaszcze>
Awatar użytkownika
Dorszka
Administrator
Posty: 6057
Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
Płeć: Kobieta
Skąd: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dorszka »

Creme pisze: Tak szybko kociaczki pojawiły się na świecie, sądziłam że jest jeszcze kilka dni mam w zapasie na trzymanie kciuków, a to już.
Ja też myślałam, że jeszcze dwa dni... Wczoraj to fatalny termin, ale natura nie zna się na zawiłościach losu ludzkiego. Zaskoczyła nas nie tylko dniem, ale całym przebiegiem.

Niczym nie zdradziła, że już się przygotowuje. Zaglądałam pod ogon, ale miałam mnóstwo spraw do załatwienia, i zapewne czop odszedł, gdy akurat nie było mnie w domu. Domownicy po południu w środę się śmiali, że już taka brzuchata, że nie potrafi się umyć po kuwetkwaniu, niestety nikt nie przyjrzał się, jak wyglądała (teraz myślę, że to był czop).

Zachowywała się całą noc normalnie. Położyliśmy się późno, pół do trzeciej nad ranem, jadła, chodziła, wylegiwała się w ulubionych miejscach, czyli na naszych "ciągach komunikacyjnych", w drzwiach, na środku pokoju, w przejściu do kuchni. <lol>

Pół do siódmej, czyli raptem po czterech godzinach, obudziło nas głośne beczenie. Przyszła do łóżka, kociak już zwisał z dróg rodnych, kochana dziewczynka że nie schowała się tylko przybiegła... Przytrzymałam, jeszcze jeden skurcz, i kociak zwisał bezradnie na pępowinie - wszystkie w ostatniej fazie wypierała na stojąco <shock> Nie dało rady wyciągnąć łożyska, było zaklinowane przez widoczny pęcherz płodowy. To rudasek. Odpępniłam go tak "na stojaka" przy maminej pupie.

Następne dwa wyskoczyły jeden za drugim, nie zdążałam oporządzać. Wszystkim musiałam wyciągać łożyska, bo kitulki zwisały bezradnie na pępowinkach, na szczęście pozostałe łożyska dawały się łatwo wyciągnąć., (To pierwsze zostało wyparte przez drugiego kociaka, ku mojej uldze). A potem się zaklinowało.

Wiedziałam, że coś jest nie tak, bo trochę już tych akcji widziałam, i jeśli partych skurczy jest dużo, to jestem przygotowana na najgorsze. Teraz też tak było. Kotka mocno pracowała, bezskutecznie. Po dość długiej przerwie urodziła się uduszona miniaturka Devila. Oczywiście masaż, walka, ale kociak był już odsmółkowany, więc odszedł jeszcze w drogach rodnych. Wiedziałam, że jeszcze jest ten piąty - on napędził, i do tej pory napędza mi sporego stracha. Arabica wypchnęła go tylko samym noskiem, i przestała przeć. Żeby chociaż cała główka, byłoby za co ciągnąć... Widziałam poruszające się, ściśnięte nozdrza (był już bez błon), i modliłam się, żeby się nie cofnął. Arabica oczywiście już zaczęła wstawać, przestała pracować, musiałam ją na siłę przytrzymać na boku, na szczęście zareagowała na nacisk na tylne łapy i zaczęła przeć. Maluch się wydostał ( to bicolor).

Przepraszam, że nie opiszę jeszcze płci. Jakoś nie możemy się skupić. Jutro na spokojnie obejrzę doopki jeszcze raz, rudy prawie na pewno jest facetem, tricolorka to oczywiście dziewczyna, tu nawet zaglądać nie trzeba. No, chyba że trafił mi się wybryk natury <lol>

Z początku wydawało mi się, że są trzy babeczki i jeden facet, ale przyznaję uczciwie, że nie przyglądałam się zanadto. Krem na 99% uważam za dziewczynkę. Bicolor(ka) obejrzany został przez Kociarę, i ona twierdzi, że to facet, ale jeszcze nie sprawdziłam. Walczę o jego/jej, i kremówki, miejsca przy cycach - one jakoś najsłabiej się pchają, i najsłabiej przybierają. Bikolorek w ogóle mnie rano wystraszył, nie chciał się przyssać, był jakiś taki wiotki, niby szukał sutka, widać było że głodny, ale odpuszczał od razu. Zrobiłam butelkę, do której przyssał si,e jak do koła ratunkowego. Teraz już się przysysa, i waga drgnęła.

Kociaczki malutkie, z wyjątkiem rudego.

Kremik - waga urodzeniowa 76 gramów, teraz jest 88 gramów.

Bicolor - waga urodzeniowa 83 gramy, teraz 93 gramy

Tricolorka - waga urodzeniowa 78 gramów, teraz 94 gramy. Ona puchnie w oczach :)

I Rudy - ten miał fajnie, waga urodzeniowa 98 gramów, najbardziej przeze mnie zaniedbany, ale on da radę, z tricolorką ciągle biją się o te same cycki. On ma teraz 107 gramów, przy pozostałych rzeczywiście jak smok!

Arabica jako mama na razie kiepsko. Na widok pierwszego uciekła na bok, w ogóle by go nie oporządziła, gdyby nie my. Drugiego liznęła, ale z wyraźnym obrzydzeniem.

To najbrudniejsza była wczoraj porodówka ze wszystkich, jakie miałam do tej pory. Wszędzie kupy. Musiałam zapewnić toaletę całej czwórce, bo mama z obrzydzeniem odwracała nos <rotfl> Karmienie - układanie jej za każdym razem, bo przychodzi do mnie i beczy, tak ją nachodzi, że coś chyba powinna zrobić, ale nie bardzo wie, co. Więc ona patrzy na mnie, beczy, ja ją kładę do maluchów. Ona się kładzie na brzuchu, więc ja ją na boczek, ona że nie, woli na brzuchu, dopiero jak dostawię pierwszego, jest takie AAAAAAAA w oczach <lol> Przez to dzisiejsza noc, która miała być moją pierwszą przespaną od długiego czasu, została znowu spędzona na klęczkach, na trzymaniu doopek i dostawianiu do wolnych cyców, masowaniu brzuszków, itp. Ale dziś już chyba zaskoczy, tyle że ostatnie sutki kamienne, więc trzeba pilnować.... :-(

Na zdjęcia musicie poczekać do jutra, dziś jeszcze inne sprawy. Ale jutro już dam radę :)
ansar8
Posty: 40
Rejestracja: 24 lis 2008, 20:21

Post autor: ansar8 »

Gratulacje i trzymam kciuki
Zablokowany