Maniek miał dzisiaj kocie odwiedziny (przyznam że odkąd wyprowadził się ze swojego rodzinnego domu <mrgreen> był to pierwszy kot jakiego spotkał).Szczerze byłam w szoku bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy wizyta trwała może z 10 minut bo Maniek to okazuje się terrorysta pierwszej klasy.Tak osaczył biednego Zygmunta,napuszył sie tak że sprawiał wrażenie trzy razy większego niż jest,syczał i furczał cały czas.Bidul Zygmunt (dodam rówieśnik Mańka) uciekł do kosza a Maniek zaczyna w tym momencie łapami okładać kosz i furczeć <shock> teraz leży pod drzwiami wejściowymi i pilnuje chyba żeby żaden intruz się tu nie dostał :-) spodziewałam się że może być różnie ale że tak ostro