Bazylek dopiero jdzie do domu, więc jeszcze go nie widziałam, wiem tylko, że wszystko przebiegło dobrze, dostał zastrzyk na wybudzenie, także jest przytomny, więcej napiszę, jak przyjedzie.
Noc była bardzo ciężka. Wet nam poradził, żeby kot spał w transporterze (mógłby po pijaku wejść na coś i spaść, uderzyć się), ale w transporterze robił taką wojnę, że skończyło się na tym, że chodziłam za nim krok w krok przez całą noc. Rano już lepiej - łapy mu się nie plączą, ale jest taki osowiały, dużo śpi. rano też zjadł dość dużo RC, siku do kuwety poszedł jeszcze wieczorem. Także wszystko idzie w dobrym kierunku. dziekujemy za kciuki.
ps. mam lekki młyn, bo córka ma wysoką gorączkę...