Jesteśmy dziś po zabiegu sterylizacji. Biedny Orek chyba w końcu zaczął coś przeczuwać, bo w drodze do weterynarza okropnie miauczała
O 10:45 już jechałam ją odebrać i teraz maleństwo leży sobie na kocykach pod drzwiami tarasu (to jedyne miejsce, w którym jest skłonna pozostać). Co jakiś czas zataczając się idzie w okolice zamkniętych drzwi pokoju ale ostatecznie wraca na kocyk i kładzie się w słoneczku. Biedna jest strasznie ogłupiała po narkozie, ale nie wymiotuje i ogólne wygląda dobrze jak na okoliczności. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie. Na razie musimy przetrwać najgorszy pierwszy dzień.
Ostatnie zdjęcie przed kastracją - nasza medalistka <mrgreen> :