Jeffrey
-
Pola
- Hodowca
- Posty: 866
- Rejestracja: 24 lis 2008, 09:51
- Kontakt:
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- Aga12
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:31
- Płeć: kobieta
- Skąd: okolice Torunia
- Matyldonka
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 869
- Rejestracja: 14 lut 2010, 14:40
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Aga12
- Posty: 783
- Rejestracja: 23 wrz 2010, 12:31
- Płeć: kobieta
- Skąd: okolice Torunia
Dzisiaj bez zdjęć,ale za to Jeffrey miał tak emocjonujący dzień,że niestety ale zdjęcia by go chyba dobiły.
Mąż wyjechał i do końca tygodnia go nie bedzie,postanowilyśmy więc z córką,że na ten czas przeprowadzimy się do moich rodziców,zaledwie 4 ulice dalej,oczywiście,zeby nie biegać do domu w celu doglądania Jeffa,Jeff pojedzie z nami.No,więc rano zawiozłam córkę do szkoły,a Jeffreya z kuwetą i całym jego ekwipunkiem do mojej mamy.Rozpakowałam tam wszystko,wypusciłam Jeffreyka z transportera,ale wcale nie chciał wyjść.Jak już wyszedł to po minucie był z powrotem w transporterze z miną pt."Zabierz mnie stąd do domu".Później było coraz gorzej,miałczał,dyszał,ale nie chciał nic pić,ani jeść.Jak pojechałam po córkę do szkoły,to już nie miałczał i nie piszczał,tylko płakał.Mama nawet dzwoniła do mnie,żebyśmy szybko przyjeżdżały,bo ona tego słuchać nie może.Ogólnie kot był przerażony i zestresowany.O 14:00 się poddałam,kot dyszał coraz bardziej,ale odmawiał konsekwentnie picia,niby chodził po domu,ale cały był spięty,niespokojny,więc stwierdziłąm,że nie ma co go na siłę przełamywać.Zapakowalam Jeffreyka z powrotem wraz ze wszystkimi akcesoriami i jazda do domu.A w domu,jakby mi ktoś kota odmienił.spokojny,wyluzowany,wypił prawie na raz miske wody i właśnie leży wtulony we mnie.Jak widać Jeffrey jest kotem bardzo domowym <lol>
Mąż wyjechał i do końca tygodnia go nie bedzie,postanowilyśmy więc z córką,że na ten czas przeprowadzimy się do moich rodziców,zaledwie 4 ulice dalej,oczywiście,zeby nie biegać do domu w celu doglądania Jeffa,Jeff pojedzie z nami.No,więc rano zawiozłam córkę do szkoły,a Jeffreya z kuwetą i całym jego ekwipunkiem do mojej mamy.Rozpakowałam tam wszystko,wypusciłam Jeffreyka z transportera,ale wcale nie chciał wyjść.Jak już wyszedł to po minucie był z powrotem w transporterze z miną pt."Zabierz mnie stąd do domu".Później było coraz gorzej,miałczał,dyszał,ale nie chciał nic pić,ani jeść.Jak pojechałam po córkę do szkoły,to już nie miałczał i nie piszczał,tylko płakał.Mama nawet dzwoniła do mnie,żebyśmy szybko przyjeżdżały,bo ona tego słuchać nie może.Ogólnie kot był przerażony i zestresowany.O 14:00 się poddałam,kot dyszał coraz bardziej,ale odmawiał konsekwentnie picia,niby chodził po domu,ale cały był spięty,niespokojny,więc stwierdziłąm,że nie ma co go na siłę przełamywać.Zapakowalam Jeffreyka z powrotem wraz ze wszystkimi akcesoriami i jazda do domu.A w domu,jakby mi ktoś kota odmienił.spokojny,wyluzowany,wypił prawie na raz miske wody i właśnie leży wtulony we mnie.Jak widać Jeffrey jest kotem bardzo domowym <lol>