Alicia
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
Tak prawde mowiac to, gdzie Alicia spedzi nasz urlop w 80% zalezalo od mojego meza. Niezbyt dobrze wspomina nasze wyjazdy ze sp. Nelly, ktora glosnym miauczeniem nie pozwalala nam zapomniec o swojej obecnosci na tylnym siedzeniu. Miala tez wbudowany jakis ogranicznik predkosci i krzyczala glosniej gdy przekraczalismy predkosc 120km/h.
Przekonalam go argumentami finansowymi. W hotelu siedzialaby zamknieta w pokoju za 12€ za dobe, koszt jej hotelu to wlasciwie koszt paliwa w jedna strone. Jesli pojedzie z nami, bedzie siedziec zamknieta w pokoju gratis
Tak, niestety bede musiala ja zamykac w pokoju na czas naszej nieobecnosci, Alicia jest bardzo zywa i ciagnie ja na dwor. W domu rodzicow jest duzo okien (uchylnych, a to niebezpieczne) wiec nie bede zwalac na nich obowiazku ciaglego pilnowania kota, a szczerze mowiac i ja bede sie czuc spokojniejsza, gdy bede wiedziala, ze kiedy mnie nie ma Alicia jest zamknieta w bezpiecznym pomieszczeniu.
Kiedy jestesmy u rodzicow zajmujemy "gore", sa tam dwa pokoje i jeden z nich chce zajac dla Alicii, wstawic tam kuwetke, miski, zostawic jej kocyk. Mysle ze jakies 10m² powierzchni jej wystarczy do zycia i jesli wyjdziemy na kilka godzin nic jej nie bedzie. W koncu tu tez czasem zostaje nawet na 8 godzin sama, kiedy idziemy do pracy na te sama zmiane.
Zrezygnuje tez raczej z wyprowadzania jej tam na smyczce, wole, zeby nie wiedziala, co jest za wyjsciowymi drzwiami, zeby jej jeszcze bardziej nie ciagnelo do wyjscia.
Doradzcie mi prosze, zwlaszcza ty Soniu, bo wiem, ze czesto jezdzisz z kotami. Na podroz wezme jej wode do picia i troche chrupek, ale zastanawiam sie co z kuwetka. Nelly nigdy nie zalatwiala sie w podrozy, dlatego pierwsze co robilam u rodzicow, jeszcze przed wyjeciem jej z transporterka, to nasypanie zwirku do kuwety. Nie wiem jednak, co zrobic teraz. Nasza domowa kuweta jest wielka, do samochodu nie mam jej jak zabrac, a brac jej nie musze, bo u rodzicow juz kuweta jest. Czy nasze wymuskane, domowe koty zalatwia sie na dworze, na parkingu? Czy tez trzeba jednak brac z soba kuwete i zwirek?
Przekonalam go argumentami finansowymi. W hotelu siedzialaby zamknieta w pokoju za 12€ za dobe, koszt jej hotelu to wlasciwie koszt paliwa w jedna strone. Jesli pojedzie z nami, bedzie siedziec zamknieta w pokoju gratis
Tak, niestety bede musiala ja zamykac w pokoju na czas naszej nieobecnosci, Alicia jest bardzo zywa i ciagnie ja na dwor. W domu rodzicow jest duzo okien (uchylnych, a to niebezpieczne) wiec nie bede zwalac na nich obowiazku ciaglego pilnowania kota, a szczerze mowiac i ja bede sie czuc spokojniejsza, gdy bede wiedziala, ze kiedy mnie nie ma Alicia jest zamknieta w bezpiecznym pomieszczeniu.
Kiedy jestesmy u rodzicow zajmujemy "gore", sa tam dwa pokoje i jeden z nich chce zajac dla Alicii, wstawic tam kuwetke, miski, zostawic jej kocyk. Mysle ze jakies 10m² powierzchni jej wystarczy do zycia i jesli wyjdziemy na kilka godzin nic jej nie bedzie. W koncu tu tez czasem zostaje nawet na 8 godzin sama, kiedy idziemy do pracy na te sama zmiane.
Zrezygnuje tez raczej z wyprowadzania jej tam na smyczce, wole, zeby nie wiedziala, co jest za wyjsciowymi drzwiami, zeby jej jeszcze bardziej nie ciagnelo do wyjscia.
Doradzcie mi prosze, zwlaszcza ty Soniu, bo wiem, ze czesto jezdzisz z kotami. Na podroz wezme jej wode do picia i troche chrupek, ale zastanawiam sie co z kuwetka. Nelly nigdy nie zalatwiala sie w podrozy, dlatego pierwsze co robilam u rodzicow, jeszcze przed wyjeciem jej z transporterka, to nasypanie zwirku do kuwety. Nie wiem jednak, co zrobic teraz. Nasza domowa kuweta jest wielka, do samochodu nie mam jej jak zabrac, a brac jej nie musze, bo u rodzicow juz kuweta jest. Czy nasze wymuskane, domowe koty zalatwia sie na dworze, na parkingu? Czy tez trzeba jednak brac z soba kuwete i zwirek?
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Yolu moje koty, jak jechały z nami na wakacje, to w ogóle nie chciały ani pić, ani jeść, więc nawet nie próbowałam wystawiać ich do kuwety. Wodę miałam na wszelki wypadek i próbowałam im czasem dać, ale nawet raz nie chciały polizać. Tylko, że ja jechałam ok. 3-4 godziny. Na miejscu od razu zanim je wypuściłam z transportera przygotowałam kuwetę (tą co mają w domu) i wypuściłam je przy tej kuwecie, żeby wiedziały gdzie jest.
Ty pojedziesz więcej godzin, więc na wszelki wypadek, zamiast kupować następną kuwetę, weź ze sobą jakiś kartonik, a do reklamówki wsyp żwirek. Gdyby Alicja chciała iść do kuwety, to dasz jej ten kartonik. Przy czym myślę, że i tak nie będzie chciała korzystać z kuwety. Koty potrafią chyba bardzo długo wstrzymywać się.
Jak będzie bardzo miauczeć w aucie, to przykryj jej transporter czymś, żeby nie widziała za dużo (oczywiście nie tak bardzo, żeby zakryć wszystkie dziurki doprowadzające powietrze). Mój hodowca mi też mówił, że jak kot miauczy w aucie to nie powinno się go za bardzo pocieszać i żałować, bo on wtedy będzie jeszcze bardziej miauczał. Najlepiej włączyć sobie nie za głośno radio i nie zwracać na kota uwagi. Po jakimś czasie, sam przestanie miauczeć i zazwyczaj idzie spać.
Mam nadzieję, że Alicja dzielnie zniesie podróż i najbardziej zestresowana to będziesz Ty, a nie ona
Ty pojedziesz więcej godzin, więc na wszelki wypadek, zamiast kupować następną kuwetę, weź ze sobą jakiś kartonik, a do reklamówki wsyp żwirek. Gdyby Alicja chciała iść do kuwety, to dasz jej ten kartonik. Przy czym myślę, że i tak nie będzie chciała korzystać z kuwety. Koty potrafią chyba bardzo długo wstrzymywać się.
Jak będzie bardzo miauczeć w aucie, to przykryj jej transporter czymś, żeby nie widziała za dużo (oczywiście nie tak bardzo, żeby zakryć wszystkie dziurki doprowadzające powietrze). Mój hodowca mi też mówił, że jak kot miauczy w aucie to nie powinno się go za bardzo pocieszać i żałować, bo on wtedy będzie jeszcze bardziej miauczał. Najlepiej włączyć sobie nie za głośno radio i nie zwracać na kota uwagi. Po jakimś czasie, sam przestanie miauczeć i zazwyczaj idzie spać.
Mam nadzieję, że Alicja dzielnie zniesie podróż i najbardziej zestresowana to będziesz Ty, a nie ona
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
Soniu - dziekuje za odpowiedz
Stresuje sie strasznie, bo to nasz pierwszy taki wyjazd. Najdluzsza podroz jak do tej pory, to ta z hodowli, a wiadomo, ze to byl dla Alicii straszny stress, bo jechala z jakas para obcych ludzi w nieznanym kierunku :-) Wyjazdy do weta to ledwie 10 minut, wiec troche pomialkuje, ale wraca w milczeniu, wet jest wiekszym stresem niz jazda.
Pomysl z kartonem-kuweta jest super. Wstawie go za siedzenie i bedzie przygotowany na wypadek, gdyby chciala zrobic siku. Wstrzymywac sie potrafi, kiedys jakims cudem zamknely sie w nocy drzwi do lazienki, kiedy to rano zobaczylam bylam przygotowana na sprzatnie w jakims kacie, ale gdzie tam, otworzylam jej drzwi, a ona sobie spokojnie poszla do kuwetki.
Stresuje sie tez tym jej pobytem u rodzicow. Wiem, ze w glebi duszy uznaja mnie za przewrazliwiona idiotke, ktora sie trzesie przesadnie nad kotem, wg. nich kot to stworzenie wolne i moze robic co chce. Pamietaja tez Nelly, ktora byla wyjatkowo spokojna i swiat zewnetrzny jej nie interesowal, a wlasciwie przerazal. Kiedys obserwowalam ja przy otwartch drzwiach wyjsciowych - nie miala zamiaru zwiedzac swiata. Alicia jest inna, dlatego wymaga zupelnie innego traktowania, nie dosc, ze wszedzie wskoczy, to na dodatek interesuje ja swiat. Ktos na 5 minut nie zamknie drzwi, bo "co sie moze stac", a ona z predkoscia swiatla te okazje do wyjscia wykorzysta. O wiele latwiej byloby zima, wtedy okna i drzwi sa zamkniete.
Stresuje sie strasznie, bo to nasz pierwszy taki wyjazd. Najdluzsza podroz jak do tej pory, to ta z hodowli, a wiadomo, ze to byl dla Alicii straszny stress, bo jechala z jakas para obcych ludzi w nieznanym kierunku :-) Wyjazdy do weta to ledwie 10 minut, wiec troche pomialkuje, ale wraca w milczeniu, wet jest wiekszym stresem niz jazda.
Pomysl z kartonem-kuweta jest super. Wstawie go za siedzenie i bedzie przygotowany na wypadek, gdyby chciala zrobic siku. Wstrzymywac sie potrafi, kiedys jakims cudem zamknely sie w nocy drzwi do lazienki, kiedy to rano zobaczylam bylam przygotowana na sprzatnie w jakims kacie, ale gdzie tam, otworzylam jej drzwi, a ona sobie spokojnie poszla do kuwetki.
Stresuje sie tez tym jej pobytem u rodzicow. Wiem, ze w glebi duszy uznaja mnie za przewrazliwiona idiotke, ktora sie trzesie przesadnie nad kotem, wg. nich kot to stworzenie wolne i moze robic co chce. Pamietaja tez Nelly, ktora byla wyjatkowo spokojna i swiat zewnetrzny jej nie interesowal, a wlasciwie przerazal. Kiedys obserwowalam ja przy otwartch drzwiach wyjsciowych - nie miala zamiaru zwiedzac swiata. Alicia jest inna, dlatego wymaga zupelnie innego traktowania, nie dosc, ze wszedzie wskoczy, to na dodatek interesuje ja swiat. Ktos na 5 minut nie zamknie drzwi, bo "co sie moze stac", a ona z predkoscia swiatla te okazje do wyjscia wykorzysta. O wiele latwiej byloby zima, wtedy okna i drzwi sa zamkniete.
- ewar625
- Posty: 73
- Rejestracja: 09 cze 2010, 21:21
U mnie sytucaja jest inna jak jade do Polski to musze wziasc mala kuwete (chyba 4 euro placilam) wszedzie sie zmiesci , i zawsze stawiam ja za siedzeniem kierowcy , bez kuwety byla by lipaaaa, kupale ze dwa od jednego kota i sikanie wiec ja bym sobie nie poradzila . Jak odbieralismy Wilowa z hodowli i jechalismy do domu to na autostradzie zachcialo mu sie kupe a zatrzymac sie nie bylo gdzie wiec kuweta na kolanka a jechalismy ok 120 km /h zeby maly nie mial stresa za duzego, Wilow zadowolony wypial tylek w moim kierunku i czadu - a myslalam ze nie bedzie mial ochoty na zalatwianie ( strasznie smiesznie to wygladalo ) , Kasia mi mowila ze koty moga w podrozy sie nie zalatwiac a jednak dobrze ze mialam kuwete . Jeszcze inna sprawa bo zawsze podroz to jakis rodzaj albo stresu albo emocji i potrafi nasze kosmate szczescie zrobic kupala innej konzystencji i wtedy jest jazda . Mam nadzieje ze Alicia spokojnie zniesie podroz ( moje uwilbiaja jezdzic ale na wlasnych zasadach , w tym roku zostaja z mezem w domu , sama jade do Polski ) 
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Yolu nic jej się nie stanie, jak na czas Twojej nieobecności w domu rodziców Alicja będzie zamknięta w jednym pokoju. Ona i tak w tym czasie pewnie utnie sobie drzemkę, a jak wrócisz to wtedy możesz ją wypuszczać na większą powierzchnię, żeby mogła sobie pobiegać po pokojach. Jedynie Twoja rodzina musi przyjąć jakoś do wiadomości, że jak Ciebie nie będzie żeby nie otwierali tego pokoju.
Ja jeszcze przed wyjściem z domu (jak wyjeżdżaliśmy) to bez pardonu wkładam kota do kuwety czy tego chce czy nie. Czasem się uda i po takim włożeniu zrobi jakieś siku.
Ja jeszcze przed wyjściem z domu (jak wyjeżdżaliśmy) to bez pardonu wkładam kota do kuwety czy tego chce czy nie. Czasem się uda i po takim włożeniu zrobi jakieś siku.
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
Ewo, Twoje koty sa do podrozy przyzwyczajone od malenkosci. Alicia sie w hodowli nie napodrozowala, z nami tez nie
Wracac bedzie pewnie latwiej, bo bede przynajmniej wiedziala, czego sie spodziewac po Alicii w czasie podrozy. Kupale w drodze problemem nie sa, bo "Dni Qpala" wypadaja w przyszlym tygodniu w czwartek i sobote, a w sobote rano juz bedziemy na miejscu ( <tańczy> ).
Soniu, wkladania do kuwety nie testowalam, ale przetestuje, moze zadziala.
No coz, bede musiala powiedziec rodzinie, delikatnie, ale stanowczo, ze to moj kot i ja wiem lepiej, co jest dla niej najlepsze.
Moze najlepiej bedzie jak od razu po przyjezdzie umieszcze ja w tym jej pokoju, zeby mogla sobie go poznac na spokojnie, a jak sie zadomowi (jak znajde sik w kuwecie i ubytek chrupek) wypuszcze ja na spacer po domu. Wole uniknac sytuacji z pierwszego pobytu z Nelly, od razu miala do dyspozycji caly dom i schowala mi sie do szafy, na wolanie oczywiscie nie reagowala, a ja myslalam, ze zejde na zawal, bo bylam pewna, ze sie jakos wymknela z domu i juz jej nie znajde.
Soniu, wkladania do kuwety nie testowalam, ale przetestuje, moze zadziala.
No coz, bede musiala powiedziec rodzinie, delikatnie, ale stanowczo, ze to moj kot i ja wiem lepiej, co jest dla niej najlepsze.
Moze najlepiej bedzie jak od razu po przyjezdzie umieszcze ja w tym jej pokoju, zeby mogla sobie go poznac na spokojnie, a jak sie zadomowi (jak znajde sik w kuwecie i ubytek chrupek) wypuszcze ja na spacer po domu. Wole uniknac sytuacji z pierwszego pobytu z Nelly, od razu miala do dyspozycji caly dom i schowala mi sie do szafy, na wolanie oczywiscie nie reagowala, a ja myslalam, ze zejde na zawal, bo bylam pewna, ze sie jakos wymknela z domu i juz jej nie znajde.
- ewar625
- Posty: 73
- Rejestracja: 09 cze 2010, 21:21
To znaczy ze Alicia nie ma kupalka codziennie <lol> moje maja dni kupala codziennie nawet po dwa razy na dobe , moze i dla tego robia je w podrozy i choc nie tyle Abba a Wilow do podrozy przyzwycajony to tak jak pisalam lubia podrozowac ale na wlasnych zasadach , wymuszajac ich warunki i tez nie jest latwo bo jak zamykam w transporterku to placz drapanie i super smierdzaca kupa dla tego moje rozwiazanie na podroz to szelki i smyczka zapiete do pasow .
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
U nas kupal jest co drugi dzien, ale za to obfity :-)
Moja niunia bedzie jechac w transporterku, wole, zeby mi nie latala luzem po samochodzie, nawet ze smyczka przypieta do pasow (musialabym jakos zamotac normalna smycz, bo tej specjalnej nie mam). Bede ja wyciagac tylko na postojach, czyli mniej wiecej co godzine, bo staramy sie z taka czestotliwoscia zatrzymywac zeby sie napic, zapalic i skorzystac z kuwety <mrgreen>.
Moja niunia bedzie jechac w transporterku, wole, zeby mi nie latala luzem po samochodzie, nawet ze smyczka przypieta do pasow (musialabym jakos zamotac normalna smycz, bo tej specjalnej nie mam). Bede ja wyciagac tylko na postojach, czyli mniej wiecej co godzine, bo staramy sie z taka czestotliwoscia zatrzymywac zeby sie napic, zapalic i skorzystac z kuwety <mrgreen>.
- nikaxx
- Posty: 721
- Rejestracja: 20 cze 2010, 11:13
Yolu 3mam kciuki będzie dobrze.Ja też Pufę zabieram ze sobą wszędzie. Jeździ w transporterku. Na początku chwilę miałkoli ale jak widzi , że nic nie wskóra to się układa i śpi.Z kuwety nie korzysta w ogóle nie je i nie pije.
Kiedyś na własne życzenia miałam przechlapane bo jak Pufka zaczęła miałkolić to ja zaczęłam do niej gadać biadolić jak to Pufce źle a ta się rozdarła jeszcze bardziej <lol> Teraz udaję , że jej nie słyszę i po kilku minutach mam spokój.
Życzę szerokiej i spokojnej drogi <ok>
Kiedyś na własne życzenia miałam przechlapane bo jak Pufka zaczęła miałkolić to ja zaczęłam do niej gadać biadolić jak to Pufce źle a ta się rozdarła jeszcze bardziej <lol> Teraz udaję , że jej nie słyszę i po kilku minutach mam spokój.
Życzę szerokiej i spokojnej drogi <ok>