Bardzo jestem zadowolona. Wreszcie mogę zrobić fotki bez lampy i bez szumów w tle. Poza tym ma tyle bajerów różnych, że ja się chyba nawet połowy nie nauczę. W przyszłym miesiącu zamierzam zaopatrzyć się w książki o fotografii, które poleciła mi Mago, bo muszę chyba najpierw doczytać coś o zasadach robienia porządnych zdjęć, zanim opanuję po co są te wszystkie ustawienia, bo w instrukcji są opisane ustawienia, ale nie pisze co mi to ma dać w efekcie. Strasznie to skomplikowane, jak dla mnie. Na razie mój TŻ go rozgryza, bo ja mam robotę, którą muszę zrobić, a trochę to niestety potrwa. W każdym razie mogę z czystym sumieniem polecić ten aparat i obiektyw.Dorota pisze:Miśki jak zawsze pierwszy sort![]()
![]()
a jak aparat się sprawia Soniu? :-)
Byłam też dzisiaj z moimi futrami u weta na ogólnym przeglądzie i odrobaczaniu. Wyprawa straszna. Tylko wyszliśmy do sieni to wycie było takie, że chyba na parterze było słychać. W aucie Brysia trochę ponarzekała, ale jak to Brysia, ona zawsze musi wyrazić swoje niezadowolenie. Tami bidulek dychał z pysiem otwartym, bo on bardzo rzadko jeździ autem. Wetka stwierdziła, że oba są okazami zdrowia, osłuchała ich, pozaglądała do uszu i paszczy. Tami bez problemu zjadł tabletkę, za to Brysia odstawiła cyrk, że babka się zdziwiła, że nie potrafi jej tabletki dać. Skończyło się na tym, że Brysia się troszkę spieniła i ugryzła ją, a przy okazji mnie. Ostatecznie jednak udało się wrzucić Bryśce tabletkę. Z powrotem już jakoś lepiej się jechało, a w domu to choćby nigdy nic wyszły i nawet dały się pogłaskać i pobarankowały z radości. To tyle wrażeń na dzisiaj :-)








