Frodo - Misiowe Marzenie, Vincent Ragella i Fricco Britabby
- Renia
- Posty: 1142
- Rejestracja: 11 cze 2009, 17:18
- Dracanka
- Posty: 2057
- Rejestracja: 26 kwie 2010, 00:20
Kciuki za dojście do siebie
Ja Cię, Agnieszko, zupełnie rozumiem, sama przeszłam chwile grozy z Lisiątkiem.
Nie chcę nikogo oskarżac, ale to zwyczajnie przedawkowana narkoza... Żadny tam wrażliwiec.
Moje dwa kocury kastrował cudowny, ten sam lekarz, a u Liska wyszło jak wyszło.
Miałam kota w koszmarnym stanie...przeżywałam to samo...
Trzymam kciuki, teraz będzie już tylko lepiej
Głaski dla mojego ulubieńca <zakochana>
Ja Cię, Agnieszko, zupełnie rozumiem, sama przeszłam chwile grozy z Lisiątkiem.
Nie chcę nikogo oskarżac, ale to zwyczajnie przedawkowana narkoza... Żadny tam wrażliwiec.
Moje dwa kocury kastrował cudowny, ten sam lekarz, a u Liska wyszło jak wyszło.
Miałam kota w koszmarnym stanie...przeżywałam to samo...
Trzymam kciuki, teraz będzie już tylko lepiej
Głaski dla mojego ulubieńca <zakochana>
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
Jeszcze raz bardzo dziękujemy. Vincuś już doszedł do siebie, ale nadal dużo śpi. 1/3 dnia spędza na zabawach z Frodem (to się nie zmieniło i nadal jest zaczepny
), a resztę przesypia. Za to zrobił się podwójnie miziasty. <tańczy> . Na szczęście możemy już odetchnąć
.
Dopiero kiedy człowiek staje przed takim nieszczęściem zdaje sobie sprawę jaki to dramat. Staje się bezradny, bo nie wiadomo co z taką kruszynką zrobić i jak mu pomóc. Ale cieszę się, że byłam przy jego wybudzaniu, bo chyba bym nie wybaczyła sobie, gdyby coś się stało, a mnie nie było by przy nim.
Dopiero kiedy człowiek staje przed takim nieszczęściem zdaje sobie sprawę jaki to dramat. Staje się bezradny, bo nie wiadomo co z taką kruszynką zrobić i jak mu pomóc. Ale cieszę się, że byłam przy jego wybudzaniu, bo chyba bym nie wybaczyła sobie, gdyby coś się stało, a mnie nie było by przy nim.
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
Nie wiem czy pamięta, czy nie, ale co chwilę zagląda sobie między łapki <lol> . Niestety łobuzowanie mu nie minęło, a wręcz przeciwnie, tłuką się nadal
Jeden na drugiego prycha i bulgocze (oczywiście podczas zabaw i wygłupów, gdy jeden drugiego ma dosyć), a mówili mi, że ragusie to takie małe ugodowe ciapki, a tu trafił się diabeł wcielony <diabeł>
A mam pytanie, może mi ktoś powiedzieć co oznacza u kotka ciągle opuszczony ogon? Jak Frodo był sam to ogon był sterczący do góry (zakończony fajeczką :-) ) a gdy dotarł do nas Vincuś, Froda ogonek jest cały czas opuszczony, nie podnosi go do góry w ogóle. No czasami, ale to bardzo rzadko, gdy jest sam i łasi się do mnie. Myślicie, że to Vincent go tak zdominował?
A mam pytanie, może mi ktoś powiedzieć co oznacza u kotka ciągle opuszczony ogon? Jak Frodo był sam to ogon był sterczący do góry (zakończony fajeczką :-) ) a gdy dotarł do nas Vincuś, Froda ogonek jest cały czas opuszczony, nie podnosi go do góry w ogóle. No czasami, ale to bardzo rzadko, gdy jest sam i łasi się do mnie. Myślicie, że to Vincent go tak zdominował?
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Nie wiem od czego to zależy, ale u mnie Brysia bardzo często paraduje z antenką do góry, za to Tamiego to chyba nigdy nie widziałam z ogonem do góry, on ma zawsze spuszczony na dół. Ogon podnosi jedynie do góry jak się go głaszcze po pleckach, to wtedy od razu robi garba i ogon do góry, a jak przestaję głaskać, to ogon kładzie znowu na dół.
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław





