I tak się gapili na siebie z bezpiecznej odległości. Mały kokietował ;) duży się nie dawał...
No ale przyszedł czas, że domownicy szli spać, a Bazyl jak wiadomo ma we zwyczaju spać z Panem.
Tymczasem Teoś bez skrępowania wlazł nam do łóżka, a potem wygodnie rozłożył się na brzuchu Pana <tańczy>
Jak Bazyl to zobaczył...
Nie było tragedii, ale Bazyl pokazał małemu, kto tu rządzi i skończyło się tak, że resztę nocy Bazyl przespał z nami w łóżku, a Teoś obok łóżka <mrgreen>
Dziś od rana Bazyl chodzi i węszy - szuka Teosia. A Teoś trochę wystraszył się i leży grzecznie w łóżeczku na drapaku lub też w umywalce... <lol>

