Kilka foteczek kociastych.
Jako pierwszy Francio...
Oba koty uwzięły się jakoś na krzyśkowe Hi-Fi...

Ech...
Na straży aniowych notatek...
...trochę mu się przysnęło...
...a co tam!
"No co!? Dawno nie wyrwałeś!?" Oczy jak pokolorowane :-P (sic!)
Takiego go jeszcze na tym forum nie było, czyli w pełnej (sporej) okazałości...
A teraz Tosina
Tosia w błogostanie, czyli tzw. "tosiostanie".
Dla niewtajemniczonych - taki stan nastroju Tosi, w którym w głowie jest tylko jedno :arrow: przytulanki. Nie ważne czy jej państwo są zajęci, czy śpią. Tośka prze do przytulania, choćby po trupach.
Ten stan jest jak amok, czasami więc mała ląduje w sytuacjach zagrażających życiu. Poprzedzony jest turlaniem się po powierzchni, na której kot się aktualnie znajduje. Wyobrazić więc sobie możecie co się dzieje kiedy Tosieńka leży na książkach stojących na najwyższej półce w naszym domu, czyli na około 2,2m. Miejsca zbyt dużo na turlanie się tam nie ma więc kotka w ułamku sekundy ląduje na ziemi. Nie zawsze zorientujemy się na czas, nie zawsze dobiegniemy... Upadek jednak nie przerywa tosiostanu...W sumie nic go nie potrafi przerwać...
Jest to stan bardzo uciążliwy dla nas, jest wiele przyczyn ale chyba najbardziej irytującą z nich jest lanie potoków śliny w trakcie przytulanek...
...jak wściekły pitbull...
Tosiostan może być samoistny, bądź wywołany. Te pojęcia wydają się nam jasne dla każdego czytelnika, nie będziemy więc ich wyjaśniać.
Tosiostan naaniowy. Występuje bardzo często. Przynajmniej kilka razy na dobę.
Tosiostan nakrzyśkowy, zdarzający się w naturze niezwykle rzadko, jednak mozliwy do zainicjowania. tu akurat samoistny.
Przedsenna medytacja
A to rzeczona wcześniej najwyższa w domu półka.
...bo przecież można i tak.
PS> Pewnie zauważyliście, że większość zdjęć ma różowawą poświatę. Związane jest to z tym, że nad roślinkami świecą świetlówki, które od 9 do 17 cały dom wypełniają różowawym światłem. Cóż... ...uroki zimy <zły>