Nie wiem czy to zaraźliwe i czy to choroba przewlekła, czy zwykła sezonówka. Kupię sobie jakieś dobre wino, jeśli zobaczę kiedyś moje koty śpiące wtulone w siebie. Prawdopodobieństwo wystąpienia tego faktu skoczyło gwałtownie z 0 do 70%... <zakochana> Będzie czym wznosić ewentualny toast.
no nie! a ja ten stan chorobowy u moich futer uznałam za dobry objaw! za objaw normalności <shock> ależ brutalnie sprowadzacie mnie tu na ziemię, moje drogie! <lol>
Cieszę się że w końcu się doczekałaś :-) wzięłaś jak sama mówisz koty ''starsze'' one potrzebują dużo czasu i <serce> widzę to po Bogusiu to kot którego nie wolno popędzać on sam zdecyduje kiedy i gdzie :-) ale za to jest strasznie kochany taki gapcio <zakochana>
Dziś tylko Igor i to jakoś tak melancholijnie- udzielił mu się mój nastrój i dzisiaj były tylko przytulanki i wzajemne wpatrywanie się sobie w oczy.
Wnikliwy obserwator od razu ujrzy detal w tylnym zawieszeniu...
Ozz po wczorajszym dizasterze kuwetowym musiał zostać wyprany od tzw pasa w dół. Starałam się wytrzeć go jak najdokładniej, wyczesałam gumowym zgrzebłem i próbowałam odwracać jego uwagę od wylizywania futra, ale niestety dzisiaj zahaftował cały przedpokój Zalałam bidaka pastą odkłaczającą, w miski położyłam tylko Fibre i wypatruję w kuwecie śladów poprawy. Przecież rano wyczesałam z niego znowu dywan, głównie z wypranej części futra. Nie wiem, ile kłakow zjadł w takim razie wczoraj...
Igorku, Ty to masz serducho ogromne. Twoja siostrzyczka też dzisiaj smutna
Mam nadzieję, że Ozorek nie wylizał z siebie zbyt dużo tych kłaków i jutro tylko kupa będzie ofutrzona. Później trzeba będzie jego zdjęcia do kompletu dorobić, skoro taki wykąpany już mimo woli
Jaki on śliczny! U mnie już chyba czas linienia się skończył - Bono zrzucił z siebie tyle futra przez ostatnie kilka miesięcy, że kilka kotów by spokojnie z tego ulepił.