Ale to nie jest ważne, bardziej zmartwiła mnie Fibi, która zamiast przytyć- schudła. Jakaś taka biedna się zrobiła. Zabrałam ją do veta, bo termin szczepienia się zbliżał, a tu przykra niespodzianka. Na dziąsełkach zrobił się spory stan zapalny, co na pewno bardzo ją musiało boleć, więc nie jadła zbyt dużo. Wetka nastraszyła mnie plazmocytarnym zapaleniem jamy ustnej, ale patrząc na objawy tej przypadłości, to niewiele ma wspólnego ze stanem faktycznym.
Poza tym pokazałam jej te czarne kropki na bródce, które wróciły podczas naszej nieobecności i babka dała mi na nie Kefavet, który z kolei został bardzo brutalnie przedstawiony w internecie przez kobietę, która utrzymuje, że po podaniu tego leku jej psu, on zmarł.
Jestem w kropce, bo to jest inna Pani Wetka, właściwie jej nie znam i trochę się boję podawać Fibi tak mocny lek. Dała nam też mydło chirurgiczne dla ludzi, którzy stosują je przed operacjami, jako środek dezynfekujący ręce i kazała mi nim myć pyszczek nie dopuszczając, żeby ona go zlizała. Po 5 minutach mam dokładnie spłukać.