Ale ten a'la loch też mnie intryguje...
I w sumie zamiast miękkiego dywanu typu shaggy mogę mieć skórę z krowy, będzie pasować do klimatu lochowego.
Z resztą do Dorszki to ja mogę bez noclegu, bo jako autochton mam całą rodzinę we Wrocku. A w takim Bielsku to musiałam się Reni na nocleg wprosić. Więc w rewanżu dożywiałam towarzystwo plackami z cukinii.
Ale chyba dlatego koty dały się podejść z aparatem, bo miały trochę więcej czasu na oswojenie się z rudym obcym
Jak tam gęba Fibździocha?
