AgA pisze:Słodki obżartusek Już się nie mogę doczekać swojego
Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt
Aya, w dniu 25. grudnia 2007 pisze: wiem z autopsji jak dłuży się ten okres oczekiwania na kotka, ale pozostało już tak niewiele do jego odbioru, wytrwasz jak każdy z nas .
.... świątecznego leniuchowania c.d., tym razem udało się zrobić fotki z choinka w tle
Aya pisze::-) dziękuję bardzo, koty brytyjskie to wyjątkowo fascynująca rasa, mnie urzekły absolutnie. Chyba żadna inna kocia rasa nie może sie poszczycić tak różnobarwnym umaszczeniem, a czarne szylkrety to wręcz mistyczne koty, przynajmniej dla mnie :-)
Ania i Krzysiek pisze:Jesteśmy ciekawi czy Gaston (tak jak Franek) przychodzi wcześnie do łóżka aby się nim zając a później szaleje jak wariat?:) Czy lubi byc już trzymany na kolanach? Bo Franek dalej za tym nie przepada
Aya pisze: u nas wygląda to zupełnie inaczej. Obalę tu chyba pewne stereotypy między innymi o wczesnym budzeniu przez kota i nie tylko ... :-).
Od początku, za wyjątkiem pierwszych dni to my jego budziliśmy. Nie wstaje pierwszy, chyba, że w nocy kiedy śpimy i tego nie widzimy, odbywa się to bowiem bezgłośnie. Nie próbuje nam wskakiwać do pościeli, chce by wstać i wtedy wita się z nami w swój ulubiony sposób : kładzie sie na pleckach i burczy ... trzeba wtedy go wydrapać pod brodą, po brzuszku, wygłaskać po sam czubek ogonka. Przyznaję, wykorzystuję chytrze te momenty by go wziąć na ręce. Daje sie wtedy bez protestów, z dużą uległością przytulać, miziać i sadzać na kolana :-). Na początku taka poufałość była nie do zrealizowania :-)
Następna sprawa, odmienna od tego co się często słyszy i czyta, dotyczy wspólnego spania. Niezależnie od personalnych upodobań, my możemy tylko o tym pomarzyć .... , a marzyła się nam codzienna porcja, ciepłej, burczącej kulki .... nawet kosztem naszego snu :-). Niestety, do dziś uczucie porannej inwazji jest nam po prostu obce. Początkowo tłumaczyłam to nieufnością, bojaźliwością, zmiana otoczenia, ale do chwili obecnej nic się nie zmieniło. Raczej trudno jest nam go zwabić do pościeli, no chyba, że w ferworze szaleńczej zabawy, ale i to nie na długo. O wspólnym spaniu nie ma jednak mowy, no chyba, ze na górnym oparciu kanapy. Co ciekawe, do spania wybiera takie miejsca, że jest sam panem na włościach :-). Jednym słowem tam gdzie my tam on, tylko na osobnych sprzętach :-).
W zasadzie jakby na to nie patrzeć to i tak sie sporo zmienił od momentu przybycia do nas. Może i to się zmieni ?, jestem optymistką, wierzę , że tak :-)
kesja pisze:moje osobiste koty nawet kiedy miały dla siebie otwartą sypialnię to i tak nie spały nam na łóżku ale na swoim drapaku. teraz mają zamkniętą sypialnię to wcale do niej nie wchodzą.
Aya pisze:... no i mam , cały mój optymizm został tym racjonalnym stwierdzeniem skutecznie zburzony ;).
Gaston też ma swoją ulubioną sypialnie w dziupli drapakowej. Czasem przemieszcza się, najczęściej nad ranem na górne oparcie naszej kanapy i tam dosypia, póki któreś z nas nie wstanie.
Ania i Krzysiek pisze:Franuś sypia natomiast w bardzo różnych miejscach, wybiera jednak najczęściej bardzo zimne lokacje. Bardzo nas to dziwi... Byliśmy przekonani, że koty wolą ciepłe kątki, a nasz pluszak sobie z tego kpi. Lubuje sie więc w spaniu na parapecie, za wanną na zimnej terakocie, tuż przy drzwiach balonowych...
Czy ktoś z was ma tkie doświadczenia? Jesteśmy tego ciekawi.
Aya pisze:Gaston na początku również wybierał takie mało przytulne,chłodne miejsca. Parapet, twarda półka pod parapetem kuchennym, podłoga bez dywanu za zasłoną w pobliżu balkonu. Teraz mniej już go tam widujemy chyba, że leży tam jak jesteśmy w pracy :-). Nie przepada także jak ma coś miękkiego pod sobą, typu poduszka czy kocyk. Na początku jakoś uparcie mu to podtykałam, gdziekolwiek się kładł. Jakoś nie bardzo był tą moją nadgorliwością zachwycony :-). Kładzie się np. na kuchence mikrofalowej , na jej górnej chłodnej płycie, a nawet potrafi spać na suszarce naczyniowej, na jej niezbyt wygodnych prętach. Ja już powoli przestaję sie dziwić tej kociej przewrotności :-). On sam w końcu te miejsca wybiera i wychodzi na to, że to co my uważamy za dobre, niekoniecznie jest dobre i akceptowane przez niego.
Myślę, że przyczyną wybierania tych chłodnych miejsc może być ich wyjątkowe futerko, gęste i zwarte o gęstym podszerstku, ale to tylko moje spekulacje :-)
Clara miewa takie okresy, ale u mnie zawsze zwiastuje to rujkę, więc zapewne co kot to powód. Przesiaduje wtedy pod drzwiami, a ponieważ nie są idealnie szczelne, doprowadza mnie to do szału, że w takim przeciągu się rozkłada, ale wraca szybko po tym, jak ją zabiorę.
Borgia natomiast odwrotnie, potrafi spać na kaloryferze, i to nawet dość rozgrzanym, co też doprowadza mnie do rozpaczy, bo po podszerstku już tylko wspomnienie
Ania i Krzysiek pisze:Personel pomocniczy Franka prosi o foteczki braciszka
PS. Jak się miewa kocurek?
Aya pisze:z fotkami zrobiliśmy przerwę, raczej nieuzasadnioną . Obiecuję, że postaramy się coś nowego wrzucić wkrótce. Wg. mnie nie widać jakiś znaczących zmian w jego wyglądzie. Jest klonikiem Frania, podobieństwo jest nadal duże. Jeżeli chodzi o zachowanie to też nie odnotowaliśmy istotnych zmian.Do pełnego szczęścia brakuje mu na pewno kompana. Mam świadomość, że pomimo iż staram się mu poświęcić dużo czasu to nie na tyle ile on by chciał. Taki koci towarzysz lub towarzyszka świetnie by tę kwestię rozwiązał. Do tej decyzji jednak jeszcze nie dojrzałam :-).
Powoli również przygotowuję się do jego kastracji. Chciałabym jednak ten zabieg odwlec najdłużej ile tylko będę mogła. Jednak pewne delikatne symptomy już są. Wyczuwam, na razie jeszcze niezbyt mocno i wyraźnie, ale już inny zapach jego moczu. Czyli sygnał już jest
Ania i Krzysiek pisze:
Do pełnego szczęścia brakuje mu na pewno kompana. Mam świadomość, że pomimo iż staram się mu poświęcić dużo czasu to nie na tyle ile on by chciał. Taki koci towarzysz lub towarzyszka świetnie by tę kwestię rozwiązał. Do tej decyzji jednak jeszcze nie dojrzałam.
My już dojrzeliśmy, wybraliśmy wstępnie rasę i nawet hodowlę
Teraz gromadzimy kapitał
Powoli również przygotowuję się do jego kastracji. Chciałabym jednak ten zabieg odwlec najdłużej ile tylko będę mogła. Jednak pewne delikatne symptomy już są. Wyczuwam, na razie jeszcze niezbyt mocno i wyraźnie, ale już inny zapach jego moczu. Czyli sygnał już jest.
...więc we wszystkim są podobnai jak krople wody. My zaczynamy szukac sensownego weta, ale nie wiem czy uda się to w naszej miasto-dziurze
Ania i Krzysiek pisze:Ciekawi jesteśmy ile Gaston waży? Bo wygląda na dużego kocura.
Aya pisze:Ostatnio ważyłam Gastona na wadze domowej. Pokazała 5 kg. Wiem, że nie jest to precyzyjny wynik bo to waga starszego typu. W wieku 7 miesięcy był ważony dokładna wagą u swojego weterynarza, wtedy ważył 3,6 kg. Patrząc na Franka myślę, że i wagowo nie odbiegają od siebie
Aya, w dniu 6. keirtnia 2008 pisze:Wczoraj założyliśmy siatkę na naszym balkonie. Rozpięta jest na stalowej lince w transparentnej koszulce. Pomocne do do mocowania okazały się barierki balkonowe, nasze i sąsiada. Użyliśmy masę plastikowych łączek, są mocne i ładnie napinają sieć. Kolor siatki jest kremowo-beżowy, jest naprawdę mało widoczna i ładnie wygląda. Gaston cały ranek aż do południa okupował nowy teren , teraz zmęczony wrażeniami śpi jak zabity :-)
bardzo podobaja mi się takie zwaliste pełne futra koty!
na pewno chciałabym miec nakolankowego kocura aby takim estetycznym widokiem cieszyc oko codziennie